13 marca, 2014

Epilog: Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą.

UWAGA: przepraszam ale nie mogę więcej pisać, wiem.... wiem powinnam jeszcze trochę popisać w tym drugim sezonie bo jest tylko jeden rozdział i ten oto epilog ale nie mogę. Po prostu nie mam weny. Ale postanowiłam że nie można bez zakończenia zamknąć bloga...więc jest to chyba ostatni post na tym blogu . Przepraszam was bardzo, przepraszam tych którzy bardzo lubili tego bloga i czytali go. Miłego czytania i jeszcze raz bardzo PRZEPRASZAM.  KOCHAM WAS MAJKA xx.

-Ja Harry, biorę Ciebie Emily za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską-mówiłem te słowa w w głowie miałem tylko jedno, mogłem to śmiało powiedzieć-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-do oczu napłynęły mi łzy, Emily uśmiechała się do mnie ale widziałem spływające po jej policzkach łzy. Ścisnąłem mocniej jej dłoń teraz jej kolej.
-Ja Emily biorę Ciebie Haroldzie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz...-jej głos się złamał-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-potem powiedział coś ksiądz nawet nie wiem dokładnie co, bo myślami byłem przy Emily.  
-Możecie się pocałować-ogłosił ksiądz i wtedy przywarłem ustami do ust Emily czułem jak drżała a nasz pocałunek był ciepły i pełny miłości. Wyszliśmy z kościoła czułem jak obsypują nas ryżem jak krzyczą ,,Gorzko, gorzko'', znów pocałowałem moją żonę, ale serce mi pękało na myśl o tym że długo się sobą nie nacieszymy. To było ponad moje siły, myślałem, że się zaraz rozkleję. Przytuliłem mocno Emily.
-Kocham Cię Emy-wyszeptałem to jej do ucha.
-Ja tez Cię kocham-odpowiedziała również szeptem.
Nagle Emily złapała mnie za rękę i odwróciła się do pozostałych.
-Chciałabym wam coś powiedzieć, a szczególnie Harry'emu-spojrzała mi głęboko w oczy zrobiło się cicho i Emy zaczęła mówić.
-Wszyscy wiecie, że nie będziemy długo małżeństwem, bo jestem chora i czeka mnie śmierć-zacząłem płakać ale Emily okazała się być silna i ani jedna łza nie wypłynęła z jej oczu.
-Wiem że to co powiem zszokuje was wszystkich ale ja i Harry będziemy rodzicami. Jestem w ciąży-na początku nie wierzyłem ale po kilku sekundach dotarło do mnie. Wziąłem Emily na ręce już sam nie wiem co robiłem. Chłopaki i pozostali goście zaczęli mi gratulować. Byłem prze szczęśliwy, nawet zapomniałem o tym co mnie czeka. To była najlepsza wiadomość jaką usłyszałem. Niektórzy pytali się mnie jak ja sobie poradzę bo przecież zostanę sam, ale mnie to nie obchodziło. Wesele było huczne, wymarzone, Emily była szczęśliwa uśmiech nie schodził z jej twarzy. Noc poślubna tez była udana.
A teraz???
Teraz minęło 9 miesięcy od tego momentu, Emily rodzi a ja siedzę na korytarzu bo gdy miała skurcze to zemdlałem i nie chcą mnie do niej wpuścić siedzę tu ponad godzinę, lekarz mówił , że poród jest skomplikowany, że nie wszystko idzie jak trzeba. Zayn, Liam, Lou i Niall są ze mną jestem im bardzo wdzięczny oprócz ich jest moja mama, ona już urodziła mam brata Max'a jest też ojciec Emy. Jestem szczęśliwy, bo będziemy mieli córeczkę i nawet sam wybrałem imię, będzie się nazywała Emily po mamie. Emy chciała nazwać ją inaczej chyba Drace, ale ja się uparłem, dzięki temu za każdym razem gdy będę wypowiadał imię małej, będę myślał o Emily. Nagle zobaczyłem że drzwi z sali porodowej otwierają się i wyszedł lekarz.
-Gratuluję!-zwrócił się do mnie-ma pan śliczną córeczkę-byłem taki dumny.
-A co z Emily?
-Jej stan jest ciężki, ale jest przytomna jej organizm jest bardzo osłabiony a białaczka dała się we znaki-Dlaczego! dlaczego nie może być dobrze! Posmutniałem, lekarz zaprowadził mnie do najważniejszych dziewczyn w całym moim życiu do Emily i Emily. Gdy je zobaczyłem zachciało mi się płakać z radości i smutku. Emily z uśmiechem leżała na łóżku trzymając w rękach małą, wyglądały tak słodko. Podszedłem do nich pocałowałem zonę i wziąłem małą na ręce, nie mogłem wydusić z siebie słowa.
-Jest śliczna-powiedziałem cichym głosem.
-Podobna do Ciebie-orzekła Emily.
-Do Ciebie też!-rozmawialiśmy tak przez parę minut mówiąc co mała po kim odziedziczyła.
Do sali wszedł ojciec Emy i moja mama a zaraz za nimi chłopaki. Każdy oglądał moją córeczkę ja też nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jest najpiękniejsza.
Gdy wszyscy zaczęli wychodzić Emily zaczęła wszystkich ściskać wiem że chce się pożegnać wiem, ale nie próbuję dopuścić do siebie tej myśli. Przecież nawet nie zdążyła się nacieszyć córką. Z ojcem Emily żegnała się najdłużej oboje głośno płakali. Teraz czas na mnie, usiadłem  przy jej łóżku mała słodko spała w jej ramionach. 
-Chcę się z tobą pożegnać już czas!-gorzko zapłakałem ja nie chcę się z nią żegnać przytuliłem ją mocno nic nie odpowiedziałem bo czułem wielką gulę w gardle. Położyłem głowę na jej brzuchu czułem jej drżenie słyszałem bicie serca. Zapłakałem głośno.
-Harry nie płacz-powiedziała głaskając mnie po głowie.
-Emy Kocham Cię nie odchodź!-łkałem.
-Chciałabym z wami zostać, ale sam wiesz nie mogę.
Zapłakałem jeszcze głośniej.
-Pamiętasz?? ,,Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go lecz nie znalazłam, wstanę obejdę miasto po ulicach i placach szukać będę ukochanego mej duszy. Szukałam go lecz nie znalazłam. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto ,,Czy widzieliście miłego duszy mej'' Zaledwie ich minęłam, znalazłam umiłowanego mej duszy pochwyciłam go i nie puszczę''-słyszałem że głos jej się złamał podniosłem na nią wzrok...płacze. Pocałowała mnie czule a ja z powrotem  położyłem głowę na jej brzuchu. Już nie słyszałem bicia jej serca....nie oddycha. Słyszałem ten pisk w rozruszniku serca. 
-Nie odchodź...-zapłakałem cicho.



03 marca, 2014

Rozdział 18 (sezon II)

~~Tydzień później~~
Wczoraj byłem z Emily na badaniach, lekarze powiedzieli, że.... że Emy umrze, nie wiedzą dokładnie kiedy. Przyznaję się że gdy to usłyszałem zacząłem płakać, dlaczego właśnie ona? Teraz najwięcej czasu spędzam z nią. Rozmawiam także o tym z mamą, która bardzo mnie wspiera za co jestem jej wdzięczny, bo gdyby nie ona to już dawno bym się załamał, albo coś sobie zrobił. Powiedziałem również o całej sytuacji Louis'owi i reszcie włączając dziewczyny. Nie mogę czekać, muszę to zrobić, tracę Emily. Poszedłem do chłopaków powiedziałem im o moim planie, ucieszyli się.
-Kiedy chcesz to zrobić?-zapytał Lou.
-Jutro po południu, macie być gotowi! Widzimy się u mnie ok?
-Ok.-Emily była już osłabiona i nie mogła nigdzie wychodzić, więc umówiliśmy się, że wszystko stanie się przed jej domem.

~~Następny dzień~~
Wszystko już uzgodniłem z ojcem Emy, który ma ją czymś zająć a my w tym czasie wszystko przygotujemy. Później podjechaliśmy pod jej dom i zaczęliśmy wszystko przygotowywać. Do wieczora zdążymy. Akurat zdążyliśmy na 20:00, gdy wszystko było już gotowe zacząłem śpiewać. W ogrodzie postawiliśmy mini scenę a na drzewach zawiesiliśmy lampiony. Chłopaki mi we wszystkim pomogli. Mam dla Emily niespodziankę. Postanowiłem zaśpiewać piosenkę którą właśnie dla niej napisałem.
-Don't let me....Don't let me go....
Zobaczyłem zapalające się światło w jej pokoju po chwili wyszła na balkon. Widziałem że płacze. Pomachałem do niej, żeby zeszła na dół. Zrobiła to, zszedłem ze sceny.
-Kocham cię Emily!-powiedziałem całując ją
-Harry, ja....dziękuję-była zaskoczona.
-Nie wyobrażam sobie życie bez ciebie.
-Harry proszę....wiesz jak jest!
-Wiem Emy dlatego już z nikim innym nigdy się nie zwiążę-Powiedziałem i na niebie pojawiły się fajerwerki(to też było w moim planie) Emy była wniebowzięta, uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ukląkłem przed nią, Emy spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Pokazałem jej pierścionek.
-Emily Clark czy wyjdziesz za mnie?-w odpowiedzi rzuciła się mi na szyję.
-Dziękuję ci za to wszystko Harry, wiem że twoja miłość jest szczera. Ja też cie bardzo kocham.-pocałowała mnie, dlaczego taka wspaniała dziewczyna musi być tak poważnie chora.- Gdy byłam mała zawsze marzyłam o tym żeby mieć cudownego męża, dziecko i cieszę się że w połowie spełniłeś moje marzenie i że przez ten rok czy kilka miesięcy będę mogła mieć męża.
-A ja żonę!-łzy polały mi się po policzku, ona już się z tym pogodziła ale ja nie mogę. Słyszałem głos Niall'a który coś śpiewał a gdy się odwróciłem wszyscy stali na scenie i śpiewali znaną mi piosenkę Forever Young.
-Zaśpiewasz z nimi proszę!-namawiała mnie Emily, a ja się zgodziłem. Zrobiliśmy dla niej mały koncert, nawet nieźle nam razem szło.  Emy była taka szczęśliwa. Po występie zaczęliśmy się pakować, ale Emily poprosiła abym z nią jeszcze został. Oczywiście się  zgodziłem. Poszliśmy  do jej pokoju. Emy położyła się na łóżku a ja obok niej.
-Dziękuję Harry, że jesteś ze mną-przytuliła mnie a ja ja pocałowałem, nasze pocałunki stały się czymś większym. Zdjąłem jej bluzkę i spodnie a ona zaczęła rozpinać mi koszulę. Zacząłem całować ją po całym ciele, aż w końcu zdjąłem jej bieliznę i zrobiliśmy to. Jedynie o czym wtedy myślałem to że Kocham Emily!.
_______________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany przez was(mam nadzieję) rozdział. Komentujcie :)