03 marca, 2014

Rozdział 18 (sezon II)

~~Tydzień później~~
Wczoraj byłem z Emily na badaniach, lekarze powiedzieli, że.... że Emy umrze, nie wiedzą dokładnie kiedy. Przyznaję się że gdy to usłyszałem zacząłem płakać, dlaczego właśnie ona? Teraz najwięcej czasu spędzam z nią. Rozmawiam także o tym z mamą, która bardzo mnie wspiera za co jestem jej wdzięczny, bo gdyby nie ona to już dawno bym się załamał, albo coś sobie zrobił. Powiedziałem również o całej sytuacji Louis'owi i reszcie włączając dziewczyny. Nie mogę czekać, muszę to zrobić, tracę Emily. Poszedłem do chłopaków powiedziałem im o moim planie, ucieszyli się.
-Kiedy chcesz to zrobić?-zapytał Lou.
-Jutro po południu, macie być gotowi! Widzimy się u mnie ok?
-Ok.-Emily była już osłabiona i nie mogła nigdzie wychodzić, więc umówiliśmy się, że wszystko stanie się przed jej domem.

~~Następny dzień~~
Wszystko już uzgodniłem z ojcem Emy, który ma ją czymś zająć a my w tym czasie wszystko przygotujemy. Później podjechaliśmy pod jej dom i zaczęliśmy wszystko przygotowywać. Do wieczora zdążymy. Akurat zdążyliśmy na 20:00, gdy wszystko było już gotowe zacząłem śpiewać. W ogrodzie postawiliśmy mini scenę a na drzewach zawiesiliśmy lampiony. Chłopaki mi we wszystkim pomogli. Mam dla Emily niespodziankę. Postanowiłem zaśpiewać piosenkę którą właśnie dla niej napisałem.
-Don't let me....Don't let me go....
Zobaczyłem zapalające się światło w jej pokoju po chwili wyszła na balkon. Widziałem że płacze. Pomachałem do niej, żeby zeszła na dół. Zrobiła to, zszedłem ze sceny.
-Kocham cię Emily!-powiedziałem całując ją
-Harry, ja....dziękuję-była zaskoczona.
-Nie wyobrażam sobie życie bez ciebie.
-Harry proszę....wiesz jak jest!
-Wiem Emy dlatego już z nikim innym nigdy się nie zwiążę-Powiedziałem i na niebie pojawiły się fajerwerki(to też było w moim planie) Emy była wniebowzięta, uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ukląkłem przed nią, Emy spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Pokazałem jej pierścionek.
-Emily Clark czy wyjdziesz za mnie?-w odpowiedzi rzuciła się mi na szyję.
-Dziękuję ci za to wszystko Harry, wiem że twoja miłość jest szczera. Ja też cie bardzo kocham.-pocałowała mnie, dlaczego taka wspaniała dziewczyna musi być tak poważnie chora.- Gdy byłam mała zawsze marzyłam o tym żeby mieć cudownego męża, dziecko i cieszę się że w połowie spełniłeś moje marzenie i że przez ten rok czy kilka miesięcy będę mogła mieć męża.
-A ja żonę!-łzy polały mi się po policzku, ona już się z tym pogodziła ale ja nie mogę. Słyszałem głos Niall'a który coś śpiewał a gdy się odwróciłem wszyscy stali na scenie i śpiewali znaną mi piosenkę Forever Young.
-Zaśpiewasz z nimi proszę!-namawiała mnie Emily, a ja się zgodziłem. Zrobiliśmy dla niej mały koncert, nawet nieźle nam razem szło.  Emy była taka szczęśliwa. Po występie zaczęliśmy się pakować, ale Emily poprosiła abym z nią jeszcze został. Oczywiście się  zgodziłem. Poszliśmy  do jej pokoju. Emy położyła się na łóżku a ja obok niej.
-Dziękuję Harry, że jesteś ze mną-przytuliła mnie a ja ja pocałowałem, nasze pocałunki stały się czymś większym. Zdjąłem jej bluzkę i spodnie a ona zaczęła rozpinać mi koszulę. Zacząłem całować ją po całym ciele, aż w końcu zdjąłem jej bieliznę i zrobiliśmy to. Jedynie o czym wtedy myślałem to że Kocham Emily!.
_______________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany przez was(mam nadzieję) rozdział. Komentujcie :)

2 komentarze:

  1. Mój BOŻEE! guajfshagsed <3
    Cieszę się, że odwiesiłaś bloga!
    kocham! <3
    ~~heeuheeu

    OdpowiedzUsuń