13 marca, 2014

Epilog: Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą.

UWAGA: przepraszam ale nie mogę więcej pisać, wiem.... wiem powinnam jeszcze trochę popisać w tym drugim sezonie bo jest tylko jeden rozdział i ten oto epilog ale nie mogę. Po prostu nie mam weny. Ale postanowiłam że nie można bez zakończenia zamknąć bloga...więc jest to chyba ostatni post na tym blogu . Przepraszam was bardzo, przepraszam tych którzy bardzo lubili tego bloga i czytali go. Miłego czytania i jeszcze raz bardzo PRZEPRASZAM.  KOCHAM WAS MAJKA xx.

-Ja Harry, biorę Ciebie Emily za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską-mówiłem te słowa w w głowie miałem tylko jedno, mogłem to śmiało powiedzieć-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-do oczu napłynęły mi łzy, Emily uśmiechała się do mnie ale widziałem spływające po jej policzkach łzy. Ścisnąłem mocniej jej dłoń teraz jej kolej.
-Ja Emily biorę Ciebie Haroldzie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz...-jej głos się złamał-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-potem powiedział coś ksiądz nawet nie wiem dokładnie co, bo myślami byłem przy Emily.  
-Możecie się pocałować-ogłosił ksiądz i wtedy przywarłem ustami do ust Emily czułem jak drżała a nasz pocałunek był ciepły i pełny miłości. Wyszliśmy z kościoła czułem jak obsypują nas ryżem jak krzyczą ,,Gorzko, gorzko'', znów pocałowałem moją żonę, ale serce mi pękało na myśl o tym że długo się sobą nie nacieszymy. To było ponad moje siły, myślałem, że się zaraz rozkleję. Przytuliłem mocno Emily.
-Kocham Cię Emy-wyszeptałem to jej do ucha.
-Ja tez Cię kocham-odpowiedziała również szeptem.
Nagle Emily złapała mnie za rękę i odwróciła się do pozostałych.
-Chciałabym wam coś powiedzieć, a szczególnie Harry'emu-spojrzała mi głęboko w oczy zrobiło się cicho i Emy zaczęła mówić.
-Wszyscy wiecie, że nie będziemy długo małżeństwem, bo jestem chora i czeka mnie śmierć-zacząłem płakać ale Emily okazała się być silna i ani jedna łza nie wypłynęła z jej oczu.
-Wiem że to co powiem zszokuje was wszystkich ale ja i Harry będziemy rodzicami. Jestem w ciąży-na początku nie wierzyłem ale po kilku sekundach dotarło do mnie. Wziąłem Emily na ręce już sam nie wiem co robiłem. Chłopaki i pozostali goście zaczęli mi gratulować. Byłem prze szczęśliwy, nawet zapomniałem o tym co mnie czeka. To była najlepsza wiadomość jaką usłyszałem. Niektórzy pytali się mnie jak ja sobie poradzę bo przecież zostanę sam, ale mnie to nie obchodziło. Wesele było huczne, wymarzone, Emily była szczęśliwa uśmiech nie schodził z jej twarzy. Noc poślubna tez była udana.
A teraz???
Teraz minęło 9 miesięcy od tego momentu, Emily rodzi a ja siedzę na korytarzu bo gdy miała skurcze to zemdlałem i nie chcą mnie do niej wpuścić siedzę tu ponad godzinę, lekarz mówił , że poród jest skomplikowany, że nie wszystko idzie jak trzeba. Zayn, Liam, Lou i Niall są ze mną jestem im bardzo wdzięczny oprócz ich jest moja mama, ona już urodziła mam brata Max'a jest też ojciec Emy. Jestem szczęśliwy, bo będziemy mieli córeczkę i nawet sam wybrałem imię, będzie się nazywała Emily po mamie. Emy chciała nazwać ją inaczej chyba Drace, ale ja się uparłem, dzięki temu za każdym razem gdy będę wypowiadał imię małej, będę myślał o Emily. Nagle zobaczyłem że drzwi z sali porodowej otwierają się i wyszedł lekarz.
-Gratuluję!-zwrócił się do mnie-ma pan śliczną córeczkę-byłem taki dumny.
-A co z Emily?
-Jej stan jest ciężki, ale jest przytomna jej organizm jest bardzo osłabiony a białaczka dała się we znaki-Dlaczego! dlaczego nie może być dobrze! Posmutniałem, lekarz zaprowadził mnie do najważniejszych dziewczyn w całym moim życiu do Emily i Emily. Gdy je zobaczyłem zachciało mi się płakać z radości i smutku. Emily z uśmiechem leżała na łóżku trzymając w rękach małą, wyglądały tak słodko. Podszedłem do nich pocałowałem zonę i wziąłem małą na ręce, nie mogłem wydusić z siebie słowa.
-Jest śliczna-powiedziałem cichym głosem.
-Podobna do Ciebie-orzekła Emily.
-Do Ciebie też!-rozmawialiśmy tak przez parę minut mówiąc co mała po kim odziedziczyła.
Do sali wszedł ojciec Emy i moja mama a zaraz za nimi chłopaki. Każdy oglądał moją córeczkę ja też nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jest najpiękniejsza.
Gdy wszyscy zaczęli wychodzić Emily zaczęła wszystkich ściskać wiem że chce się pożegnać wiem, ale nie próbuję dopuścić do siebie tej myśli. Przecież nawet nie zdążyła się nacieszyć córką. Z ojcem Emily żegnała się najdłużej oboje głośno płakali. Teraz czas na mnie, usiadłem  przy jej łóżku mała słodko spała w jej ramionach. 
-Chcę się z tobą pożegnać już czas!-gorzko zapłakałem ja nie chcę się z nią żegnać przytuliłem ją mocno nic nie odpowiedziałem bo czułem wielką gulę w gardle. Położyłem głowę na jej brzuchu czułem jej drżenie słyszałem bicie serca. Zapłakałem głośno.
-Harry nie płacz-powiedziała głaskając mnie po głowie.
-Emy Kocham Cię nie odchodź!-łkałem.
-Chciałabym z wami zostać, ale sam wiesz nie mogę.
Zapłakałem jeszcze głośniej.
-Pamiętasz?? ,,Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go lecz nie znalazłam, wstanę obejdę miasto po ulicach i placach szukać będę ukochanego mej duszy. Szukałam go lecz nie znalazłam. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto ,,Czy widzieliście miłego duszy mej'' Zaledwie ich minęłam, znalazłam umiłowanego mej duszy pochwyciłam go i nie puszczę''-słyszałem że głos jej się złamał podniosłem na nią wzrok...płacze. Pocałowała mnie czule a ja z powrotem  położyłem głowę na jej brzuchu. Już nie słyszałem bicia jej serca....nie oddycha. Słyszałem ten pisk w rozruszniku serca. 
-Nie odchodź...-zapłakałem cicho.



03 marca, 2014

Rozdział 18 (sezon II)

~~Tydzień później~~
Wczoraj byłem z Emily na badaniach, lekarze powiedzieli, że.... że Emy umrze, nie wiedzą dokładnie kiedy. Przyznaję się że gdy to usłyszałem zacząłem płakać, dlaczego właśnie ona? Teraz najwięcej czasu spędzam z nią. Rozmawiam także o tym z mamą, która bardzo mnie wspiera za co jestem jej wdzięczny, bo gdyby nie ona to już dawno bym się załamał, albo coś sobie zrobił. Powiedziałem również o całej sytuacji Louis'owi i reszcie włączając dziewczyny. Nie mogę czekać, muszę to zrobić, tracę Emily. Poszedłem do chłopaków powiedziałem im o moim planie, ucieszyli się.
-Kiedy chcesz to zrobić?-zapytał Lou.
-Jutro po południu, macie być gotowi! Widzimy się u mnie ok?
-Ok.-Emily była już osłabiona i nie mogła nigdzie wychodzić, więc umówiliśmy się, że wszystko stanie się przed jej domem.

~~Następny dzień~~
Wszystko już uzgodniłem z ojcem Emy, który ma ją czymś zająć a my w tym czasie wszystko przygotujemy. Później podjechaliśmy pod jej dom i zaczęliśmy wszystko przygotowywać. Do wieczora zdążymy. Akurat zdążyliśmy na 20:00, gdy wszystko było już gotowe zacząłem śpiewać. W ogrodzie postawiliśmy mini scenę a na drzewach zawiesiliśmy lampiony. Chłopaki mi we wszystkim pomogli. Mam dla Emily niespodziankę. Postanowiłem zaśpiewać piosenkę którą właśnie dla niej napisałem.
-Don't let me....Don't let me go....
Zobaczyłem zapalające się światło w jej pokoju po chwili wyszła na balkon. Widziałem że płacze. Pomachałem do niej, żeby zeszła na dół. Zrobiła to, zszedłem ze sceny.
-Kocham cię Emily!-powiedziałem całując ją
-Harry, ja....dziękuję-była zaskoczona.
-Nie wyobrażam sobie życie bez ciebie.
-Harry proszę....wiesz jak jest!
-Wiem Emy dlatego już z nikim innym nigdy się nie zwiążę-Powiedziałem i na niebie pojawiły się fajerwerki(to też było w moim planie) Emy była wniebowzięta, uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ukląkłem przed nią, Emy spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Pokazałem jej pierścionek.
-Emily Clark czy wyjdziesz za mnie?-w odpowiedzi rzuciła się mi na szyję.
-Dziękuję ci za to wszystko Harry, wiem że twoja miłość jest szczera. Ja też cie bardzo kocham.-pocałowała mnie, dlaczego taka wspaniała dziewczyna musi być tak poważnie chora.- Gdy byłam mała zawsze marzyłam o tym żeby mieć cudownego męża, dziecko i cieszę się że w połowie spełniłeś moje marzenie i że przez ten rok czy kilka miesięcy będę mogła mieć męża.
-A ja żonę!-łzy polały mi się po policzku, ona już się z tym pogodziła ale ja nie mogę. Słyszałem głos Niall'a który coś śpiewał a gdy się odwróciłem wszyscy stali na scenie i śpiewali znaną mi piosenkę Forever Young.
-Zaśpiewasz z nimi proszę!-namawiała mnie Emily, a ja się zgodziłem. Zrobiliśmy dla niej mały koncert, nawet nieźle nam razem szło.  Emy była taka szczęśliwa. Po występie zaczęliśmy się pakować, ale Emily poprosiła abym z nią jeszcze został. Oczywiście się  zgodziłem. Poszliśmy  do jej pokoju. Emy położyła się na łóżku a ja obok niej.
-Dziękuję Harry, że jesteś ze mną-przytuliła mnie a ja ja pocałowałem, nasze pocałunki stały się czymś większym. Zdjąłem jej bluzkę i spodnie a ona zaczęła rozpinać mi koszulę. Zacząłem całować ją po całym ciele, aż w końcu zdjąłem jej bieliznę i zrobiliśmy to. Jedynie o czym wtedy myślałem to że Kocham Emily!.
_______________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany przez was(mam nadzieję) rozdział. Komentujcie :)

04 lutego, 2014

Tymczasowe Zawieszenie...

Z przykrością i wielkim bólem serca zawieszam bloga na czas nieokreślony. Jest mi bardzo z tego powodu smutno bo nie chcę was opuszczać ale jestem do tego zmuszona. Powodem tego jest mała ilość komentarzy i wyświetleń. Przecież informuję na asku sporo ludzi a komentuje zaledwie dwie a nawet jedna, jakby każdy kto to czyta napisałby jakiś komentarz to byłoby super. Jeżeli jednak ta sytuacja poprawi się od razu zabieram się do pisania następnego rozdziału (czyli już II sezonu). :(

Pozdrawiam Majka xx.

31 stycznia, 2014

Rozdział 17 (KONIEC I SEZONU)

~~Miesiąc Później~~
Jestem z Emily już miesiąc, dzisiaj rocznica naszego chodzenia. Cieszę się bo Lou, Liam, Niall, Zayn, El, Dan i Perrie rozmawiają z Emy nawet ją polubili, z Josh'em się pogodziłem, ale jesteśmy ,,kolegami,, a Cary nienawidzę. Za dwie godziny mam randkę z Emy podobno ma mi coś ważnego do powiedzenia. Zabieram ją najpierw na przejażdżkę a później na kolację, wybrałem świetne miejsce (altana w parku, którą wynająłem na tą okazję). Jak zwykle na specjalne okazje ciuchy wybrała mi Gemma założyłem białą koszulę (pod szyją rozpięte dwa guziki i rękawy podwinięte do łokci) oraz czarne rurki i moje ukochane buty. Mama skomentowała mój strój powiedziała że wyglądam romantycznie i Emily na pewno to zauważy. Pomogła mi także wybrać prezent dla Emily. Był to złoty łańcuszek z zawieszką sercem na którym było wygrawerowane H+E. Oszalałem na punkcie Emily tak bardzo ją kocham jak nikogo innego.
-To powodzenia syneczku!-powiedziała mama gdy wychodziłem.
-Dzięki mamo!-pod drzwiami samochodu przystanąłem na chwilę i głęboko odetchnąłem Emily ma mi coś do powiedzenia mam nadzieję, że to dobra wiadomość. Po pięciu minutach jazdy byłem na miejscu wysiadłem z auta i poszedłem w stronę jej domu. Zapukałem, po chwili drzwi otworzyła Emy.
-Hej Harry! Wejdź-była bardzo spokojna gdy wszedłem rzuciła mi się na szyję. A już myślałem że coś się stało.
-Jesteś nieobliczalna-powiedziałem i zacząłem ją całować, niestety pocałunek przerwał nam ojciec Emily. Przywitałem się z nim był miły od razu zauważyłem, że coś się dzieje.
-Bawcie się dobrze-powiedział i pocałował Emy w czoło. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała.
-Niespodzianka!-powiedziałem i Emy już nie pytała. Nie chciałem o niczym innym myśleć tylko o naszej randce ale cały czas zastanawiałem się, co takiego ważnego Emy chce mi powiedzieć. Dojechaliśmy na miejsce.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytała rozkojarzona Emy.
-Chodź tutaj!-powiedziałem wskazując jej miejsce w którym stoję. Złapałem ją za ręce i przytuliłem do siebie. Tu jest pięknie stoimy na środku pustej jezdni po obu stronach parki.
-Nadal nie wiem gdzie my jesteśmy!?
-Stoimy dokładnie na granicy-Emy uśmiechnęła się szeroko, chyba zrozumiała mój przekaz jak chciałem jej przez to pokazać.
-Kocham Cię!!!-krzyknąłem ile sił w płucach.
-Ja ciebie też!-powiedziała prawie szeptem. Pocałowałem ją. Staliśmy długo w tym pocałunku gdy Emy przerwała.
-Co się dzieje?-zapytałem opiekuńczo.
-Nic! to gdzie ma być ta kolacja?
-Tutaj w tym parku-powiedziałem wskazując na pobliski park. Jej wzrok nie był już przepełniony miłością jak wcześniej teraz wydawał mi się taki przerażony jakby się bała.
-Emy! Wszystko w porządku?-zauważyłem że do jej oczu napływają łzy, które z trudem powstrzymuje.
-Miałam ci to później powiedzieć, ale czuję że nie wytrzymam.-teraz już swobodnie pozwoliła spłynąć swoim łzom, zupełnie nie wiedziałem co myśleć. Emily złapała mnie za ręce i popatrzyła mi w oczy.
-Nie zrozum mnie źle Harry! Wiedz że bardzo Cię kocham, dzięki tobie moje życie się zmieniło dobrze o tym wiesz.
-Bo mnie zmieniłaś Emy!-poczułem że mam mokre oczy.
-Ty mnie też ale muszę Ci to powiedzieć! Wiesz Harry.....my.....nie możemy być dłużej razem-po moich policzkach zaczęły spływać krople nie tylko łez ale i deszczu. Lało jak cholera a mi serce rozwaliło się na pół, Emy odwróciła głowę a ja stałem jak wryty.
-Dlaczego?!-krzyczałem bo deszcz był głośny.
-Nie mogę ci powiedzieć!
-Jak to nie możesz mi powiedzieć Emy przecież nic ci nie zrobiłem Kocham Cię.
-Ja ciebie też-krzyczeliśmy do siebie. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie nasz wieczór.
-To dlaczego ze mną zrywasz? Mam prawo wiedzieć!-zacząłem krzyczeć ale nie z powodu deszczu ale wściekłości.
-No mów!!-krzyknąłem.
-Chcesz wiedzieć? Naprawdę chcesz?-głośno szlochała, a ja wcisnąłem w jej ręce prezent który jej kupiłem! Bo niby co mam z nim zrobić. Emy otworzyła pudełeczko i zamknęła od razu a ja odwróciłem się plecami i ruszyłem w stronę auta. Z tego miejsca jest jakieś siedem/dziesięć minut drogi do domu Emy, więc sobie poradzi.
-Dobrze powiem ci dlaczego z tobą zerwałam-krzyknęła po chwili deszcz już nie by taki głośny. Odwróciłem się i pytająco spojrzałem na nią.
-To mów!
-Bo....bo ja umrę!-zaczęła płakać podbiegłem do niej i przytuliłem ją mocno. Po tym wyznaniu nogi miałem jak z waty. To nie może być prawda.
-To nie prawda!-powiedziałem łudząc się z tym że Emy się zgodzi-Co ci jest?
-Jestem chora...poważnie chora lekarze dają mi jakiś rok życia. Ja nie chcę umierać!
-Boże Emily jak to możliwe. Ja nie chcę Cię stracić...nie pozwolę na to!

KONIEC I SEZONU...
__________________________________________________________________________
Hej. no to oficjalnie zakończyłam I sezon MY ANGEL...mam nadzieję że się podobał. Trailer do II sezonu dodam jeszcze w tym tygodniu a pisać rozdziały będę w następnym... No więc komentujcie komentujcie i jeszcze raz komentujcie proszęę, bardzo lubię czytać wasze komentarze..Majka xx.


28 stycznia, 2014

Rozdział 16

Powiedziałem pani McCoffer że źle się czuję, zwolniła mnie od razu co mnie bardzo zdziwiło, bo zawsze odprowadza nas do pielęgniarki żeby nas zbadała (skoro bolą nas brzuchy) i dzwoniła do rodziców. A dzisiaj tak po prostu możesz iść. Spoko ja się cieszę.
Po drodze kupiłem Emy jakieś owoce, bo nie miałem innego pomysłu a z pustymi rękami to nie wypada. Furtka była otwarta więc wszedłem i zapukałem do drzwi. Stałem tam już jakieś pięć minut i nadal nikt nie otwierał. Zaczynam się martwić! Poczekałem jeszcze chwilę i odszedłem. Czyżby ojciec Emily specjalnie mi nie otwierał czy nie słyszeli mojego pukania. Postanowiłem powłóczyć się trochę pod jej bramą żeby sprawdzić czy rzeczywiście nikogo nie ma a gdyby wrócili to powiem że postanowiłem wpaść do Emy. Chodzę tu już jakąś godzinę a tu nic. Do szkoły nie wrócę, bo McCofferowa będzie coś podejrzewać, więc wrócę do domu i powiem matce że głowa mnie boli albo brzuch.

~~Wieczorem~~
Starałem się skupić na czymś innym ale gdy człowiek jest zakochany to nie może myśleć o nikim innym tylko o swojej połówce. Starałem się znowu dodzwonić do Emy, ale nikt nie odebrał. Zostawiłem wiadomość na poczcie głosowej żeby oddzwoniła więc teraz siedzę przed telewizorem z telefonem w ręku i czekam, aż oddzwoni. Nagle jak na zawołanie pomyślałem ,,Emy zadzwoń,, i tak się stało, zadzwoniła.
-Emy! Cześć!-krzyknąłem do słuchawki.
-Cześć Harry, dzwoniłeś! O co chodzi?
-O nic, martwiłem się, nie było cie w szkole, dzwoniłem do ciebie i odebrał twój ojciec powiedział że źle się czujesz. Co się stało?
-Nic takiego, już mi lepiej.
-Może do ciebie wpadnę co?
-Nie ma takiej potrzeby już mi lepiej.
-Proszę, chcę cię odwiedzić!-błagałem.
-No dobrze!-zgodziła się.
-Zaraz będę-rozłączyłem się szybko przebrałem i wyszedłem z domu. Chyba pojadę samochodem będzie szybciej. Zapomniałem wziąć czegoś dla Emy więc po dojechaniu znowu zerwałem kwiatka z jej ogrodu. Zapukałem otworzył jej ojciec.
-Dobry wieczór! Ja do Emy.
-Dobry wieczór! Domyślam się że do Emy-wymieniliśmy zimne spojrzenia aż z jednego pokoju wybiegła Emily i rzuciła się mi na szyję.
-Cześć księżniczko!-przywitaliśmy się a ojciec oznajmił nam żebyśmy poszli do pokoju Emy i tak tu nie stali.
-Super że wpadłeś-mówiła radośnie.
-Przecież powiedziałaś mi wcześniej gdy dzwoniłem, że nie ma takiej potrzeby.
-Ale tak nie myślałam-uśmiechnęła się szeroko po czym usadowiła mnie na swoim łóżku i sama usiadła obok. Emy siedziała wyprostowana i patrzyła przed siebie a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku.
-To co ci dzisiaj się stało, że nie przyszłaś do szkoły?
-Bo miałam ba.....-nie dokończyła tylko się odwróciła.
-Co miałaś?-zapytałem.
-Miałam no wiesz o co mi chodzi-wygląda na to, że ma te dni bo strasznie się zarumieniła.
-Spoko rozumiem-uśmiechnąłem się szeroko.

~~Myślami Emily~~
Uff o mało co a bym się wygadała i tylko pogorszyła tę sytuację chce prez ten czas być z Harry'm i być szczęśliwa.
-To co będziemy tak siedzieć?
-Myślałem o spacerze mieszkasz obok parku idealne miejsce na spacer.
-Więc chodźmy!
Poszliśmy na romantyczny spacer było super. Ciemny, ciepły wieczór-idealny. Szliśmy alejkami parku oświetlonymi lampami, Emy była jakaś smutna.
-Hej Emy co się dzieje?-zapytałem a ona przystanęła i usiadła na ławce.
-Kocham Cię Harry!-wyznanie Emy na które czekałem. Usiadłem obok niej i objąłem ramieniem, Emy oparła o nie głowę.
-Ja też Cię kocham! Najbardziej na świecie-pocałowałem ją w czubek głowy.
-Wiesz Harry, bardzo bym chciała ci o czymś powiedzieć, ale tato powiedział mi że nie mogę wszystkim ufać a poza tym to moja i jego sprawa-zupełnie nie rozumiałem o co chodzi Emy.
-Ale mi możesz ufać-zapewniłem.
-Wiem i obiecuję, że ci to powiem ale nie teraz więc jak czasami nie będzie mnie w szkole to się nie martw.
-Emy powiedz co się dzieje bo zawału dostanę.
-Nie martw się o mnie-ta rozmowa była strasznie dziwna, Emy mówiła tak jakby była poważnie chora, chociaż to nie prawda no więc o co może chodzić, może ma jakieś problemy z ojcem i tu bym się nie dziwił. Nagle Emily przytuliła mnie mocno i czule pocałowała.
-Muszę już iść-wstaliśmy, po czym odprowadziłem ukochaną do domu i sam odjechałem. Przez całą drogę myślałem o tej rozmowie.

~~Następny dzień~~
~~Myślami Emily~~
Poszłam do szkoły jak zwykle sama więć mogłam sobie wszystko przemyśleć. Kocham Harry'ego, naprawdę go kocham, ale teraz żałuję, że zgodziłam sięna bycie z nim. Jak on się o wszystkim dowie to ze mną zerwie albo będzie żałował. Nie chce być skrzywdzona przed....! Myślę że Harry zrozumie.
Byłam już w szkole wszyscy zachowywali się dziwnie gdy ich mijałam, uśmiechali się komentowali mnie, aż w końcu podeszła do mnie Cara i podała mi jakąś ulotkę śmiejąc się przy tym. Gdy spojrzałam na ulotkę nie mogłam w to uwierzyć to było okropne! Na ulotce była moja głowa i jakieś kobiece ciało z wielkimi piersiami a tytuł był taki ,,Emily, Każdy Może Ją Mieć,,
-Jak mogliście mi to zrobić!-krzyknęłam do Cary i jej kolegów stał pośród nich Josh.
-Ale o co ci chodzi sama mi kazałaś je porozdawać-powiedziała Cara wskazując na ulotki. Jak ona mogła? Wszyscy się ze mnie śmieją.
-Ty...ty....jak możesz tak kłamać? Nienawidzę cię-nie mogłam się powstrzymać zaczęłam głośno szlochać łzy lały mi się jak z kranu. Dlaczego oni mi to zrobili.
Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu.
-Co tu się dzieje?-to był Harry. Dzięki Bogu że tu jest, bo nie dała bym rady z nimi się kłócić.
Pokazałam mu ulotkę widziałam złość w jego oczach. Od razu podbiegł do Josh'a i mu przyłożył. Cholera! Przecież to przyjaciele! To wszystko przeze mnie. Cara stała i się im przyglądała z lekkim uśmieszkiem. Ja stałam jak wryta z zapłakaną twarzą.
-Ty skurwysynie!-krzyczeli na zmianę.
I wtedy zareagowałam.
-Harry proszę przestań-powiedziałam cicho a ona przestał bić Josh'a.

~~Myślami Harry'ego~~
Co za idioci, czegoś takiego nigdy bym się po nich nie spodziewał. Zauważyłem, że dołączyli do nas Niall, Zayn, Liam, i Louis pytali co się stało ale nic nie odpowiedziałem.
-Co ona ci zrobiła?-mówiłem do Josh'a.
-Ogarnij się trochę!-krzyknął Josh i wzrokiem wskazał Carę.
-A więc to twój pomysł?-zwróciłem się do niej a ona perfidnie się uśmiechnęła.
-Daj spokój Harry przecież to żarcik!
-Żarcik? Pojebało cię. Ciekawe jak ty byś się czuła gdybym zrobił taką ulotkę z twoją twarzą-cisnąłem w nią ulotkę i zabrałem z stamtąd Emily. Gdy wyszliśmy na zewnątrz przytuliłem ją mocno. Ile ona musi jeszcze przejść żeby w końcu ją polubili?
-Nic Ci się nie stało Harry?-zapytała.
-Wszystko w porządku kochana. Chcesz powiedzieć o tym dyrektorowi czy twojej wychowawczyni.
-Nie chcę o tym nikomu mówić.
-Musisz, niech mają za swoje!
-Nie Harry!-jej podejście do sprawy było obojętne nie rozumiem tego ale przecież siłą jej tam nie zaciągnę.
-Pogodzisz się z Josh'em?-zapytała po chwili.
-Nie...To znaczy nie wiem!-trudno było mi odpowiedzieć na to pytanie bo w końcu to mój przyjaciel!
-Pogódź się z nim to twój przyjaciel, poza tym on nic ci nie zrobił!
-Ale tobie zrobił!
-Myślę że Cara mu kazała to na pewno jej wina-powiedziała Emily i poszliśmy do szkoły, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Odprowadziłem Emy do klasy żeby znowu się z niej nikt nie śmiał i sam poszedłem na swoje lekcje po drodze tłumacząc chłopakom co się stało!
________________________________________________________________________
Dlaczego jest coraz mniej wyświetleń i komentarzy??? Co się dzieje? :(


26 stycznia, 2014

Rozdział 15

Już byłem gotowy zarzuciłem jeszcze na siebie bluzę bejsbolówkę bo jest wieczór i wyszedłem. Postanowiłem po drodze kupić Emy jakieś kwiaty. Dojechałem do kwiaciarni i kompletnie nie wiedziałem jakie kwiaty kupić więc zdecydowałem się na jedną różę bo sprzedawczyni powiedziała że to romantyczne. Gdy byłem już na miejscu zatrąbiłem, bo nie bardzo chciałem wchodzić do jej domu, dlaczego? bo tam zapewne jest jej ojciec a nie chcę z nim gadać. Czekałem zaledwie dwie minuty stojąc pod furtką gdy zobaczyłem wychodzącą z domu Emily tak pięknie wyglądała miała na sobie jasno kremową sukienkę z rękawkami do łokci i rozpuściła włosy.
-Cześć Harry-powiedziała podchodząc do furtki.
-Cześć piękna. Cudownie wyglądasz-powiedziałem chcąc ja pocałować, ale ona się odwróciła zrozumiałem, pewnie nie jest jeszcze na to gotowa. Nie obraziłem się i pocałowałem ją w policzek a ona uśmiechnęła się.
-To co jedziemy?-zapytałem a ona skineła głową otworzyłem jej drzwi po czym sam wsiadłem i ruszyłem.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała.
-A to niespodzianka-uśmiechnąłem szeroko.
-Masz dołeczki. Jakie piękne!-krzyknęła i zaczęła podziwiać moje ,,dołeczki,,
-Ty też masz.
Niecałe 10 minut później byliśmy na miejscu. Zabrałem ją na moją ukochaną plążę w Homles Chapel, może nie była taka duża ale piękna, morze było cudowne akurat zdąrzyliśmy na zachód słońca. Zaprowadziłem Emy w moje ulubione miejsce.
-Jak tu pięknie!-zachwycała się Emily.
-Wiem, to dla ciebie-wręczyłem jej różę, która teraz wydawała się skromnym prezentem, ale Emily uśmiechnęła się szeroko i przytuliła mnie.
-Dziękuję!
-Za co?
-Za tą piękna różę, za piękny zachód słońca na tej plaży. Za wszystko!-nic nie mówiłem staliśmy wtuleni w siebie i wpatrywaliśmy się w zachód słońca.
-Zaraz wracam-oznajmiłem Emy i pobiegłem do samochodu po koszyk piknikowy. Wróciłem najszybciej jak się dało, ale zatrzymałem sie na chwilę. Emy stała odwrócona plecami jej sukienka i włosy powiewały lekko a pomarańczowe światło słońca oświetlało jej piękną figurę. Wyglądała jak anioł. Pobiegłem bliżej i objąłem ją w pasie. Odwróciła się.
-Mam tu coś-powiedziałem wskazując na kosz.
-Piknik? Uwielbiam pikniki!
Rozścieliłem na piasku koc i zaczęliśmy wyjmować jedzenie a były to owoce i dwie czekoladowe babeczki (mama je upiekła i uparła się abym je wziął). Gdy w końcu usiedliśmy było już ciemno, powiewał lekki wietrzyk mógłbym tu być przez całe wieki.
-Jest super-powiedziała cicho Emy. Siedzieliśmy wpatrzeni w bryzę morza i nagle na kolanie Emily usiadł motyl.
-Nie ruszaj się-wyszeptałem a Emy jakby skamieniała. Oboje przyglądaliśmy się z zachwytem małemu kolorowemu motylowi.
-Jak byłam mała tata mówił mi, że mama po śmierci zamieniła się w motyla-wyznała Emily i to wyznanie jakby zwaliło mnie z nóg.
-Twoja mama nie żyje?-zapytałem z bólem w głosie, bo po policzkach Emy zaczęły sływać łzy, chociaż się usmiechała. Udawałem, że nie wiem o śmierci jej mamy, wiem że tak będzie lepiej.
-Nie żyje , opuściła mnie. Tak bardzo ją kochałam i kocham.
-Tak mi przykro-powiedziałem i czule objąłem ją ramieniem.
-Chciałabym być jak motyl one są takie piękne-i w tym momencie motyl odleciał.
Zbliżyłem twarz bliżej twarzy Emy.
-Jesteś piękna jak motyl-wyszeptałem i odgarnąłem jej włosy . Zbliżyłem się jeszcze bardziej, ale ona się nie odwracała więc ją pocałowałem. Jej wargi były takie słodkie, jak winogrona, które dla nas przywiozłem. Poczułem że zaczęła drżeć.
-Co się dzieje?-zapytałem.
-Nic, trochę mi zimno-natychmiast zdjąłem bluzę i otuliłem ją Emily.

~~Następny dzień~~
-I jak byo?-zapytała mama gdy rano zszedłem do kuchni na śniadanie. Dzisiaj szkoła w końcu wszyscy się dowiedzą, że jestem z Emily.
-Było super! Więcej nie powiem-uśmiechnąłem się do mamy byłem dziasiaj taki szczęśliwy że nikt mie nie popsuje humoru. Zjadłem śniadanie, które dzisiaj wydawało mi się wyjątkowo smaczne, chociaż było jak zawsze (czyli kanapki i kawa). Wziąłem prysznic ubrałem się i wyszedłem do szkoły. Po drodze spotkalem Zayn'a i Liam'a.
-Cześ chłopaki!-przywitaliśmy się.
-Cześć, a ty co taki szczęsliwy?
-Bo mam dziewczynę-obydwaj szeroko otworzyli usta ze zdziwienia.
-Jaką?-dopytywał się Liam.
-Emily!-oznajmiłem, chociaż wiedziałem jaka będzie ich reakcja. Obydwaj wybuchli śmiechem. Przemilczałem to.
-Jaja sobie z nas robisz?-zapytał Zayn a ja przecząco pokiwałem głową.
-Gdybyście z nią pogadali to byście ją polubili-powiedziałem poważnie.
-Z Emily? Jak to możliwe? Od kiedy?-zadawali mi mnóstwo pytań a ja grzecznie na nie odpowiadałem.
-Tak z Emily, kocham ją, i od soboty.
-Człowieku ty oszalałeś!
-Oszalałem na jej punkcie.
-Ktoś jeszcze o tym wie?-zapytał Zayn.
-Tak, Louis i on to jakoś przyjął do wiadomości bez żadnego śmiechu nie to co wy!
-Bo wierzyć nam się nie chce że z nią jesteś.
Poględzili mi jeszcze trochę i w końcu poszliśmy do szkoły. Czekali już tam na nas Louis, Kosh i Niall.
-Chłopaki zgadnijcie co się stało!-wykrzykiwął Zayn a ja szedłem spokojnie.
-Co się stało?-od razu zapytał Niall.
-Hary chodzi z.....Emily-krzyknął że prawie wszyscy ucziowie odwrócili się w nasza stronę.
-Że co? Harry to prawda?-pytał Josh Niall stał w osłupieniu a Lou się z nich naśmiewał. Totalny szał.
-To prawda!-poinformowałem i karzdy zaczął się uśmiechać pod nosem a chłopaki coś gadać, ale mnie to zupełnie nie interesowało. Nagle podeszła do nas Cara.
-Czy mnie słuch nie myli moje miejsce zajęła Emily? Ohoho Harry szacun jak ty ją zdobyłeś?
-Odpieprz się Cara. Pewnie się z tym nie możesz pogodzić, że z tobą zerwałem.
-Nie no spoko znajdę sobie nowego chłopaka. Prawda Josh?-spojrzałem na nich Josh uśmiechnął się do Cary i objął w pasie pewnie ze sobą byli.
-Powodzenia życzę-zwróciłem się do Josh'a i próbowałem wydostać się z tłumu w poszukiwaniu Emily. Niestety nigdzie nie mogłem jej znaleść. Zobaczyłem Lisę to jej znajoma, chyba jedyna dziewczyna która z nią rozmawia.
-Lisa poczekaj!-zawołałem.
-Cześć Harry.
-Cześć, nie widziałaś gdzieś Emily?
-Nie, bo dzwoniła, że jak by co to jej dzisiaj w szkole nie będzie-zdziwiłem się bo niby dlaczego ma jej nie być w szkole.
-Dlaczego? Jest chora?
-Nie wiem nie mówiła mi.
-A masz do niej numer?
-Mam na domowy bo z nigo dzwoniła.-Lisa podała mi numer szkoda, że domowy bo mógł odebrać jej ojciec czuję, że nie darzy mnie sympatią, ale trudno muszę dowiedzieć się co się dzieje z Emily. Pospiesznie wybrałem numer odebrał jej ojciec (niestety).
-Tak słucham.
-Dzień dobry, mówi Harry! Czy mógłbym rozmawiać z Emily?
-Dzień dobry w tej chwili Emily się źle czuje, nie che jej męczyć-cholera jej ojciec jest nadopiekuńczy czy przewrażliwiony chyba to i to.
-Ale tylko na chwilę proszę!
-Może cos przekazać!?-nie uległ.
-Żeby oddzwoniła!-rozłączyłem się. Co za typ żeby własnej córce nie dać porozmawiać z chłopakiem! Nie ma co muszę urwać się z lekcji i po prostu do niej iść.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak długo nie wstawiałam rozdziału....