31 grudnia, 2013

Zwiastun I sezonu...


Rozdział 3

Kątem oka spojrzałem na ławkę obok siedziała tam ta panna z której się nabijamy Emily. Ona była tu pewnie dlatego, że chciała bo nie sądzę, że coś narozrabiała. Zadzwonił dzwonek, ale musieliśmy zostać jeszcze jedna lekcję.
-Dobrze kochani zróbcie sobie przerwę-powiedziała profesorka i wyszła.
Każdy wstał i poszedł na korytarz tylko ja siedziałem, bo z tą nogą nie chciało mi się nigdzie iść.
-Cześć-nagle podeszła do mnie ta Emily.
Nic jej nie odpowiedziałem tylko spojrzałem na nią zimnym wzrokiem żeby się odczepiła.
-Złamałeś nogę?-a jednak się nie odczepiła.
-A co nie widać!
-Co się stało?
-Nie twoja sprawa!
Wpatrywała się jeszcze przez chwile w mój gips na nodze po czym spojrzała mi w oczy.
-Nie lubisz mnie prawda?
Popatrzałem na nią pytającym wzrokiem, nie chciało mi się z nią gadać.
-Głupi zapytałam na pewno mnie lubisz przecież cały czas się ze mnie nabijasz ze swoimi przyjaciółmi. Tylko nie rozumiem dlaczego, przecież nic wam nie zrobiłam, pewnie denerwuje was to, że chodzę w tym swetrze codziennie. Chodzę w nim bo tylko go mam, wiem że takim jak wy trudno to zrozumieć, bo wy macie wszystko czego chcecie. Ja tego nie mam.
Popatrzyłem na nią obojętnie nie obchodziły mnie jej problemy. W ogóle mogło by jej tu nie być.
-Ja wcale nie oczekuję waszego współczucia tylko chcę żebyście przestali.
Pomyślałem sobie o Carze ona to by już ryczała.
-Nie chcesz ze mną gadać?
-Wiesz mało mnie to obchodzi!
-Może by cię to obchodziło gdybym była ładna, co nie, ale ja się z tym pogodziłam że nikt nie chce ze mną gadać tylko dlatego że jestem od was biedniejsza.

~~*~~
Lekcje się skończyły stałem przed szkołą, nie wiedziałem co mam zrobić. Chłopaki nie przyjechali po mnie a ja nie miałem czym wrócić do domu. Zobaczyłem samochód a raczej jakiś grat podjeżdżający do mnie.
-A ty co tak stoisz?-to była Emily.
-Czekam na kogoś!
-Aha-zaczęła ruszać.
-Poczekaj-zatrzymała się na moje krzyczenie.
-Będziesz taka dobra i mnie podwieziesz?-co innego miałem zrobić chłopaki pewnie już dawno się upili.
-Wsiadaj.
Jechaliśmy w milczeniu, gdy przejeżdżaliśmy koło baru zobaczyłem chłopaków automatycznie schyliłem się żeby tylko mnie nie zobaczyli, Emily popatrzała na mnie uśmiechając się.
-Wstydzisz się mnie.
Nic nie odpowiedziałem tylko spojrzałem przelotnie na nią. Chciałem coś powiedzie nie wiem dlaczego ale podobało mi się jej podejście do życia.
-Juto też zostajemy?-zapytałem.
-Tak, jutro jest koło teatralne.
-Tutaj mieszkam dzięki do jutra-wymamrotałem to pod nosem i wysiadłem.
_________________________________________________________________________________
Hej... no więc jest już 3 rozdział i ostatni w tym roku :) życzę wszystkim udanego sylwestra i świetnej zabawy. Komentujcie rozdział chodziarz głupią kropką, po prostu chce wiedzieć ile osób to czyta.  Pozdrawiam Majka xd.

30 grudnia, 2013

Rozdział 2

Dojechaliśmy na miejsce Conora jeszcze nie było. Byłem na niego wściekły.
-Jak się spóźni to go zabiję.-krzyczałem.
-Kotek uspokój się -Cara zaczęła mnie całować a ja zobaczyłem jak ktoś się do nas zbliża.
-A jednak jest-powiedział Lou.
-Jestem-odezwał się Conor.
-Widzę, spóźniłeś się.
-Przecież jest 22:02, to tylko dwie minuty.
-Chyba wyraźnie powiedziałem 22:00. Co głuchy jesteś.
-Sory.
Nie mogłem się powstrzymać i z całej siły walnąłem w jego obrzydliwy ryj. Oblała go krew a ja nie mogłem przestać bić go i kopać. Aż w końcu usłyszeliśmy czyjś głos.
-Zostawcie go!
-Chłopaki gliny-krzyknęły dziewczyny prawie równocześnie.
Przestałem go bić i zaczęliśmy biec w stronę mojego samochodu. Gdy wsiedliśmy trochę się zdenerwowałem bo dziewczyny siedziały na kolanach swoich chłopaków a Cara na kolanach Zayn'a nie byłem wściekły na niego tylko na nią, miałem ochotę wywalić ją  z samochodu ale nie było na to czasu. Jechałem jak najszybciej się dało ale piwo dało się we znaki. Wjechałem w jakąś ciężarówkę.
-Harry! Do cholery-krzyknął Zayn.
-Zamknij się.
Noga zaczęła mnie boleć chyba była złamana. Policja nas dogoniła. Wszyscy zaczęli uciekać a ja zostałem jak jakiś idiota.

~~Następny dzień~~
noga była złamana a ja zostałem zawieszony i musiałem zostawać po lekcjach żeby uczyć jakichś durniów. A najgorsze jest to, że musiałem chodzić na jakieś jebane koło teatralne.
-Stary to masz przejebane.-odezwał się Liam.
-Ni mam a wy to co zostawiliście mnie a sami spieprzaliście. Cieszcie się że o was nic nie mówiłem.
-dziękuj kochanie-podeszła do mnie Cara i zaczęła lizać bo tego nie można było nazwać całowaniem.
-Zostaw mnie-krzyknąłem na nią.
-Jak sobie chcesz, chodźcie dziewczyny!
Na reszcie poszły.
-To co dzisiaj robimy idziemy na piwo?-mruknął Josh.
-Ja przecież nie mogę.
-Chodź nie zostawaj!-nalegali
-Musze bo inaczej mnie wyrzucą ze szkoły.
-Trudno jak tak to idziemy bez ciebie-powiedział Zayn.
-Nie będziesz zły?-zapytał Lou.
-Idźcie!
Powiedziałem a oni odeszli. Postałem jeszcze chwile i poszedłem do klasy żeby uczyć tych matołów.
-Harry nareszcie-powiedziała nauczycielka.
Usiadłem przy jakimś chłopaku na razie mnie nie wkurzył więc mogłem go uczyć.
-Dobrze! jesteście tu po to aby pomóc słabszym kolegom. jedni są tu z własnej woli za co dziękuje, a niektórzy muszą tu być! Także proszę nauczcie ich z ostatniego tematu. Pokarzcie im....-Nauczycielka coś pierdoliła a ja wziąłem ta książkę i zacząłem tłumaczyć mu ten temat.



21 grudnia, 2013

Rozdział 1

-I co robimy Harry?
-Czekamy na Conora!

Myślami Harry'ego...
Staliśmy przed szkołą całą grupą czyli ja, Josh, Louis, Zayn, Niall, Liam, Eleanor, Danielle i moja Cara. Czekaliśmy na jebanego Conora typa z równoległej klasy, który ,,POSKARŻYŁ,, się na nas i przez niego mamy przejebane. Czekamy na niego po to żeby się zemścić.
-Chyba nie wyjdzie z budy dopóki nie zobaczy, że poszliśmy-odezwała się Cara.
-Dobra chodźmy tam dalej!-odeszliśmy kawałek za szkołę i wpatrywaliśmy się w tych kujonów przechodzących obok nas.
-O! Patrzcie ta sierota Emily idzie!-krzyknęła  Cara i wszyscy zaczęliśmy się z niej nabijać!
-Ładny sweterek Emily-odezwała się Cara.
-Jak zwykle ten sam-dodała Eleanor.
-Dziękuje-nieoczekiwanie odpowiedziała ta cała Emily.
-Dziękuje!-powtórzyłem ironicznie a ona odeszła.
-Ja nie mogę ! Jak można cały czas łazić w tym samym swetrze!-dziewczyny jak zwykle zaczęły ją obgadywać, a ja zobaczyłem Conora wychodzącego z budy.
-Jest ten idiota-krzyknąłem a on zaczął w szybkim tempie oddalać się od nas.
-Chłopaki!-zakomunikowałem po czym oni zaczęli biec w jego stronę, aż w końcu go złapali. Podszedłem do nich Conor bał się mnie ,,to dobrze,,.
-Słyszałem, że nas podkablowałeś! To prawda?
-Puśćcie mnie!
-To prawda?
-Nic wam nie powiem.
Nie lubię takich palantów jak ty, takich kablarzy.
-Puśćcie mnie!-krzyczał i szarpał się z chłopakami.
-Dobra puszczę się ale pod warunkiem masz o 22:00 przyjść na główny plac w parku. Wybieraj.
-Dobra przyjdę.
-Puśćcie go chłopaki, bo się zaraz posika ze strachu.
Zaczęliśmy się z niego śmiać. Zaczął spieprzać, ale tchórz muszę go załatwić bo za bardzo mnie wkurza.
-To co jedziemy na piwo?-zapytał Josh.
-Jasne!
Pojechaliśmy do baru moim autem, ledwo co się zmieściliśmy.
~*~
-9 dużych piw proszę-złożyłem zamówienie i poszedłem do naszego stolika.
-Chodź na kolana!uśmiechnąłem się do Cary miała niezły tyłek i może dlatego była moją dziewczyną bo wkurzała mnie często.
-To co zostajemy tu do 22:00-zapytał Niall.
-Raczej tak jest już 19:00 jeszcze 3 godziny.
Siedzieliśmy tam do 21:30 po czym postanowiłem, że już pojedziemy szczerze nie byłem w stanie prowadzić auta ale cóż chłopaki gorzej się nawalili a dziewczyny nie chciały prowadzić.

18 grudnia, 2013

Wstęp...

Głównymi bohaterami są 18-letni Harry Styles oraz 17-letnia Emily Clark. Cała historia opowiada o tym jak ktoś pod wpływem ukochanej lub bliskiej osoby potrafi się zmienić, zrezygnować z tego co wcześniej było takie ważne, potrzebne do tego by istnieć w ich młodzieńczym życiu.
Harry udaje silnego, mocnego, który niczego i nikogo się nie boi. Popisuje się przed ,,przyjaciółmi,, po to aby mieli do niego szacunek i bali się go.
Emily to zupełne przeciwieństwo Stylesa, jest skromną dziewczyną może nie zamkniętą w sobie, ale zadumaną. Nie ma przyjaciół jest samotna w otoczeniu, stara się nikomu nie wchodzić w drogę. Jest pomocna i lubi występować w przedstawieniach teatralnych w szkole.
W tym opowiadaniu One Direction i pozostałe znane osoby nie istnieją.