13 marca, 2014

Epilog: Kochajmy ludzi, tak szybko odchodzą.

UWAGA: przepraszam ale nie mogę więcej pisać, wiem.... wiem powinnam jeszcze trochę popisać w tym drugim sezonie bo jest tylko jeden rozdział i ten oto epilog ale nie mogę. Po prostu nie mam weny. Ale postanowiłam że nie można bez zakończenia zamknąć bloga...więc jest to chyba ostatni post na tym blogu . Przepraszam was bardzo, przepraszam tych którzy bardzo lubili tego bloga i czytali go. Miłego czytania i jeszcze raz bardzo PRZEPRASZAM.  KOCHAM WAS MAJKA xx.

-Ja Harry, biorę Ciebie Emily za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską-mówiłem te słowa w w głowie miałem tylko jedno, mogłem to śmiało powiedzieć-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-do oczu napłynęły mi łzy, Emily uśmiechała się do mnie ale widziałem spływające po jej policzkach łzy. Ścisnąłem mocniej jej dłoń teraz jej kolej.
-Ja Emily biorę Ciebie Haroldzie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz...-jej głos się złamał-oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci-potem powiedział coś ksiądz nawet nie wiem dokładnie co, bo myślami byłem przy Emily.  
-Możecie się pocałować-ogłosił ksiądz i wtedy przywarłem ustami do ust Emily czułem jak drżała a nasz pocałunek był ciepły i pełny miłości. Wyszliśmy z kościoła czułem jak obsypują nas ryżem jak krzyczą ,,Gorzko, gorzko'', znów pocałowałem moją żonę, ale serce mi pękało na myśl o tym że długo się sobą nie nacieszymy. To było ponad moje siły, myślałem, że się zaraz rozkleję. Przytuliłem mocno Emily.
-Kocham Cię Emy-wyszeptałem to jej do ucha.
-Ja tez Cię kocham-odpowiedziała również szeptem.
Nagle Emily złapała mnie za rękę i odwróciła się do pozostałych.
-Chciałabym wam coś powiedzieć, a szczególnie Harry'emu-spojrzała mi głęboko w oczy zrobiło się cicho i Emy zaczęła mówić.
-Wszyscy wiecie, że nie będziemy długo małżeństwem, bo jestem chora i czeka mnie śmierć-zacząłem płakać ale Emily okazała się być silna i ani jedna łza nie wypłynęła z jej oczu.
-Wiem że to co powiem zszokuje was wszystkich ale ja i Harry będziemy rodzicami. Jestem w ciąży-na początku nie wierzyłem ale po kilku sekundach dotarło do mnie. Wziąłem Emily na ręce już sam nie wiem co robiłem. Chłopaki i pozostali goście zaczęli mi gratulować. Byłem prze szczęśliwy, nawet zapomniałem o tym co mnie czeka. To była najlepsza wiadomość jaką usłyszałem. Niektórzy pytali się mnie jak ja sobie poradzę bo przecież zostanę sam, ale mnie to nie obchodziło. Wesele było huczne, wymarzone, Emily była szczęśliwa uśmiech nie schodził z jej twarzy. Noc poślubna tez była udana.
A teraz???
Teraz minęło 9 miesięcy od tego momentu, Emily rodzi a ja siedzę na korytarzu bo gdy miała skurcze to zemdlałem i nie chcą mnie do niej wpuścić siedzę tu ponad godzinę, lekarz mówił , że poród jest skomplikowany, że nie wszystko idzie jak trzeba. Zayn, Liam, Lou i Niall są ze mną jestem im bardzo wdzięczny oprócz ich jest moja mama, ona już urodziła mam brata Max'a jest też ojciec Emy. Jestem szczęśliwy, bo będziemy mieli córeczkę i nawet sam wybrałem imię, będzie się nazywała Emily po mamie. Emy chciała nazwać ją inaczej chyba Drace, ale ja się uparłem, dzięki temu za każdym razem gdy będę wypowiadał imię małej, będę myślał o Emily. Nagle zobaczyłem że drzwi z sali porodowej otwierają się i wyszedł lekarz.
-Gratuluję!-zwrócił się do mnie-ma pan śliczną córeczkę-byłem taki dumny.
-A co z Emily?
-Jej stan jest ciężki, ale jest przytomna jej organizm jest bardzo osłabiony a białaczka dała się we znaki-Dlaczego! dlaczego nie może być dobrze! Posmutniałem, lekarz zaprowadził mnie do najważniejszych dziewczyn w całym moim życiu do Emily i Emily. Gdy je zobaczyłem zachciało mi się płakać z radości i smutku. Emily z uśmiechem leżała na łóżku trzymając w rękach małą, wyglądały tak słodko. Podszedłem do nich pocałowałem zonę i wziąłem małą na ręce, nie mogłem wydusić z siebie słowa.
-Jest śliczna-powiedziałem cichym głosem.
-Podobna do Ciebie-orzekła Emily.
-Do Ciebie też!-rozmawialiśmy tak przez parę minut mówiąc co mała po kim odziedziczyła.
Do sali wszedł ojciec Emy i moja mama a zaraz za nimi chłopaki. Każdy oglądał moją córeczkę ja też nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jest najpiękniejsza.
Gdy wszyscy zaczęli wychodzić Emily zaczęła wszystkich ściskać wiem że chce się pożegnać wiem, ale nie próbuję dopuścić do siebie tej myśli. Przecież nawet nie zdążyła się nacieszyć córką. Z ojcem Emily żegnała się najdłużej oboje głośno płakali. Teraz czas na mnie, usiadłem  przy jej łóżku mała słodko spała w jej ramionach. 
-Chcę się z tobą pożegnać już czas!-gorzko zapłakałem ja nie chcę się z nią żegnać przytuliłem ją mocno nic nie odpowiedziałem bo czułem wielką gulę w gardle. Położyłem głowę na jej brzuchu czułem jej drżenie słyszałem bicie serca. Zapłakałem głośno.
-Harry nie płacz-powiedziała głaskając mnie po głowie.
-Emy Kocham Cię nie odchodź!-łkałem.
-Chciałabym z wami zostać, ale sam wiesz nie mogę.
Zapłakałem jeszcze głośniej.
-Pamiętasz?? ,,Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy, szukałam go lecz nie znalazłam, wstanę obejdę miasto po ulicach i placach szukać będę ukochanego mej duszy. Szukałam go lecz nie znalazłam. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto ,,Czy widzieliście miłego duszy mej'' Zaledwie ich minęłam, znalazłam umiłowanego mej duszy pochwyciłam go i nie puszczę''-słyszałem że głos jej się złamał podniosłem na nią wzrok...płacze. Pocałowała mnie czule a ja z powrotem  położyłem głowę na jej brzuchu. Już nie słyszałem bicia jej serca....nie oddycha. Słyszałem ten pisk w rozruszniku serca. 
-Nie odchodź...-zapłakałem cicho.



03 marca, 2014

Rozdział 18 (sezon II)

~~Tydzień później~~
Wczoraj byłem z Emily na badaniach, lekarze powiedzieli, że.... że Emy umrze, nie wiedzą dokładnie kiedy. Przyznaję się że gdy to usłyszałem zacząłem płakać, dlaczego właśnie ona? Teraz najwięcej czasu spędzam z nią. Rozmawiam także o tym z mamą, która bardzo mnie wspiera za co jestem jej wdzięczny, bo gdyby nie ona to już dawno bym się załamał, albo coś sobie zrobił. Powiedziałem również o całej sytuacji Louis'owi i reszcie włączając dziewczyny. Nie mogę czekać, muszę to zrobić, tracę Emily. Poszedłem do chłopaków powiedziałem im o moim planie, ucieszyli się.
-Kiedy chcesz to zrobić?-zapytał Lou.
-Jutro po południu, macie być gotowi! Widzimy się u mnie ok?
-Ok.-Emily była już osłabiona i nie mogła nigdzie wychodzić, więc umówiliśmy się, że wszystko stanie się przed jej domem.

~~Następny dzień~~
Wszystko już uzgodniłem z ojcem Emy, który ma ją czymś zająć a my w tym czasie wszystko przygotujemy. Później podjechaliśmy pod jej dom i zaczęliśmy wszystko przygotowywać. Do wieczora zdążymy. Akurat zdążyliśmy na 20:00, gdy wszystko było już gotowe zacząłem śpiewać. W ogrodzie postawiliśmy mini scenę a na drzewach zawiesiliśmy lampiony. Chłopaki mi we wszystkim pomogli. Mam dla Emily niespodziankę. Postanowiłem zaśpiewać piosenkę którą właśnie dla niej napisałem.
-Don't let me....Don't let me go....
Zobaczyłem zapalające się światło w jej pokoju po chwili wyszła na balkon. Widziałem że płacze. Pomachałem do niej, żeby zeszła na dół. Zrobiła to, zszedłem ze sceny.
-Kocham cię Emily!-powiedziałem całując ją
-Harry, ja....dziękuję-była zaskoczona.
-Nie wyobrażam sobie życie bez ciebie.
-Harry proszę....wiesz jak jest!
-Wiem Emy dlatego już z nikim innym nigdy się nie zwiążę-Powiedziałem i na niebie pojawiły się fajerwerki(to też było w moim planie) Emy była wniebowzięta, uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ukląkłem przed nią, Emy spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Pokazałem jej pierścionek.
-Emily Clark czy wyjdziesz za mnie?-w odpowiedzi rzuciła się mi na szyję.
-Dziękuję ci za to wszystko Harry, wiem że twoja miłość jest szczera. Ja też cie bardzo kocham.-pocałowała mnie, dlaczego taka wspaniała dziewczyna musi być tak poważnie chora.- Gdy byłam mała zawsze marzyłam o tym żeby mieć cudownego męża, dziecko i cieszę się że w połowie spełniłeś moje marzenie i że przez ten rok czy kilka miesięcy będę mogła mieć męża.
-A ja żonę!-łzy polały mi się po policzku, ona już się z tym pogodziła ale ja nie mogę. Słyszałem głos Niall'a który coś śpiewał a gdy się odwróciłem wszyscy stali na scenie i śpiewali znaną mi piosenkę Forever Young.
-Zaśpiewasz z nimi proszę!-namawiała mnie Emily, a ja się zgodziłem. Zrobiliśmy dla niej mały koncert, nawet nieźle nam razem szło.  Emy była taka szczęśliwa. Po występie zaczęliśmy się pakować, ale Emily poprosiła abym z nią jeszcze został. Oczywiście się  zgodziłem. Poszliśmy  do jej pokoju. Emy położyła się na łóżku a ja obok niej.
-Dziękuję Harry, że jesteś ze mną-przytuliła mnie a ja ja pocałowałem, nasze pocałunki stały się czymś większym. Zdjąłem jej bluzkę i spodnie a ona zaczęła rozpinać mi koszulę. Zacząłem całować ją po całym ciele, aż w końcu zdjąłem jej bieliznę i zrobiliśmy to. Jedynie o czym wtedy myślałem to że Kocham Emily!.
_______________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany przez was(mam nadzieję) rozdział. Komentujcie :)

04 lutego, 2014

Tymczasowe Zawieszenie...

Z przykrością i wielkim bólem serca zawieszam bloga na czas nieokreślony. Jest mi bardzo z tego powodu smutno bo nie chcę was opuszczać ale jestem do tego zmuszona. Powodem tego jest mała ilość komentarzy i wyświetleń. Przecież informuję na asku sporo ludzi a komentuje zaledwie dwie a nawet jedna, jakby każdy kto to czyta napisałby jakiś komentarz to byłoby super. Jeżeli jednak ta sytuacja poprawi się od razu zabieram się do pisania następnego rozdziału (czyli już II sezonu). :(

Pozdrawiam Majka xx.

31 stycznia, 2014

Rozdział 17 (KONIEC I SEZONU)

~~Miesiąc Później~~
Jestem z Emily już miesiąc, dzisiaj rocznica naszego chodzenia. Cieszę się bo Lou, Liam, Niall, Zayn, El, Dan i Perrie rozmawiają z Emy nawet ją polubili, z Josh'em się pogodziłem, ale jesteśmy ,,kolegami,, a Cary nienawidzę. Za dwie godziny mam randkę z Emy podobno ma mi coś ważnego do powiedzenia. Zabieram ją najpierw na przejażdżkę a później na kolację, wybrałem świetne miejsce (altana w parku, którą wynająłem na tą okazję). Jak zwykle na specjalne okazje ciuchy wybrała mi Gemma założyłem białą koszulę (pod szyją rozpięte dwa guziki i rękawy podwinięte do łokci) oraz czarne rurki i moje ukochane buty. Mama skomentowała mój strój powiedziała że wyglądam romantycznie i Emily na pewno to zauważy. Pomogła mi także wybrać prezent dla Emily. Był to złoty łańcuszek z zawieszką sercem na którym było wygrawerowane H+E. Oszalałem na punkcie Emily tak bardzo ją kocham jak nikogo innego.
-To powodzenia syneczku!-powiedziała mama gdy wychodziłem.
-Dzięki mamo!-pod drzwiami samochodu przystanąłem na chwilę i głęboko odetchnąłem Emily ma mi coś do powiedzenia mam nadzieję, że to dobra wiadomość. Po pięciu minutach jazdy byłem na miejscu wysiadłem z auta i poszedłem w stronę jej domu. Zapukałem, po chwili drzwi otworzyła Emy.
-Hej Harry! Wejdź-była bardzo spokojna gdy wszedłem rzuciła mi się na szyję. A już myślałem że coś się stało.
-Jesteś nieobliczalna-powiedziałem i zacząłem ją całować, niestety pocałunek przerwał nam ojciec Emily. Przywitałem się z nim był miły od razu zauważyłem, że coś się dzieje.
-Bawcie się dobrze-powiedział i pocałował Emy w czoło. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała.
-Niespodzianka!-powiedziałem i Emy już nie pytała. Nie chciałem o niczym innym myśleć tylko o naszej randce ale cały czas zastanawiałem się, co takiego ważnego Emy chce mi powiedzieć. Dojechaliśmy na miejsce.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytała rozkojarzona Emy.
-Chodź tutaj!-powiedziałem wskazując jej miejsce w którym stoję. Złapałem ją za ręce i przytuliłem do siebie. Tu jest pięknie stoimy na środku pustej jezdni po obu stronach parki.
-Nadal nie wiem gdzie my jesteśmy!?
-Stoimy dokładnie na granicy-Emy uśmiechnęła się szeroko, chyba zrozumiała mój przekaz jak chciałem jej przez to pokazać.
-Kocham Cię!!!-krzyknąłem ile sił w płucach.
-Ja ciebie też!-powiedziała prawie szeptem. Pocałowałem ją. Staliśmy długo w tym pocałunku gdy Emy przerwała.
-Co się dzieje?-zapytałem opiekuńczo.
-Nic! to gdzie ma być ta kolacja?
-Tutaj w tym parku-powiedziałem wskazując na pobliski park. Jej wzrok nie był już przepełniony miłością jak wcześniej teraz wydawał mi się taki przerażony jakby się bała.
-Emy! Wszystko w porządku?-zauważyłem że do jej oczu napływają łzy, które z trudem powstrzymuje.
-Miałam ci to później powiedzieć, ale czuję że nie wytrzymam.-teraz już swobodnie pozwoliła spłynąć swoim łzom, zupełnie nie wiedziałem co myśleć. Emily złapała mnie za ręce i popatrzyła mi w oczy.
-Nie zrozum mnie źle Harry! Wiedz że bardzo Cię kocham, dzięki tobie moje życie się zmieniło dobrze o tym wiesz.
-Bo mnie zmieniłaś Emy!-poczułem że mam mokre oczy.
-Ty mnie też ale muszę Ci to powiedzieć! Wiesz Harry.....my.....nie możemy być dłużej razem-po moich policzkach zaczęły spływać krople nie tylko łez ale i deszczu. Lało jak cholera a mi serce rozwaliło się na pół, Emy odwróciła głowę a ja stałem jak wryty.
-Dlaczego?!-krzyczałem bo deszcz był głośny.
-Nie mogę ci powiedzieć!
-Jak to nie możesz mi powiedzieć Emy przecież nic ci nie zrobiłem Kocham Cię.
-Ja ciebie też-krzyczeliśmy do siebie. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie nasz wieczór.
-To dlaczego ze mną zrywasz? Mam prawo wiedzieć!-zacząłem krzyczeć ale nie z powodu deszczu ale wściekłości.
-No mów!!-krzyknąłem.
-Chcesz wiedzieć? Naprawdę chcesz?-głośno szlochała, a ja wcisnąłem w jej ręce prezent który jej kupiłem! Bo niby co mam z nim zrobić. Emy otworzyła pudełeczko i zamknęła od razu a ja odwróciłem się plecami i ruszyłem w stronę auta. Z tego miejsca jest jakieś siedem/dziesięć minut drogi do domu Emy, więc sobie poradzi.
-Dobrze powiem ci dlaczego z tobą zerwałam-krzyknęła po chwili deszcz już nie by taki głośny. Odwróciłem się i pytająco spojrzałem na nią.
-To mów!
-Bo....bo ja umrę!-zaczęła płakać podbiegłem do niej i przytuliłem ją mocno. Po tym wyznaniu nogi miałem jak z waty. To nie może być prawda.
-To nie prawda!-powiedziałem łudząc się z tym że Emy się zgodzi-Co ci jest?
-Jestem chora...poważnie chora lekarze dają mi jakiś rok życia. Ja nie chcę umierać!
-Boże Emily jak to możliwe. Ja nie chcę Cię stracić...nie pozwolę na to!

KONIEC I SEZONU...
__________________________________________________________________________
Hej. no to oficjalnie zakończyłam I sezon MY ANGEL...mam nadzieję że się podobał. Trailer do II sezonu dodam jeszcze w tym tygodniu a pisać rozdziały będę w następnym... No więc komentujcie komentujcie i jeszcze raz komentujcie proszęę, bardzo lubię czytać wasze komentarze..Majka xx.


28 stycznia, 2014

Rozdział 16

Powiedziałem pani McCoffer że źle się czuję, zwolniła mnie od razu co mnie bardzo zdziwiło, bo zawsze odprowadza nas do pielęgniarki żeby nas zbadała (skoro bolą nas brzuchy) i dzwoniła do rodziców. A dzisiaj tak po prostu możesz iść. Spoko ja się cieszę.
Po drodze kupiłem Emy jakieś owoce, bo nie miałem innego pomysłu a z pustymi rękami to nie wypada. Furtka była otwarta więc wszedłem i zapukałem do drzwi. Stałem tam już jakieś pięć minut i nadal nikt nie otwierał. Zaczynam się martwić! Poczekałem jeszcze chwilę i odszedłem. Czyżby ojciec Emily specjalnie mi nie otwierał czy nie słyszeli mojego pukania. Postanowiłem powłóczyć się trochę pod jej bramą żeby sprawdzić czy rzeczywiście nikogo nie ma a gdyby wrócili to powiem że postanowiłem wpaść do Emy. Chodzę tu już jakąś godzinę a tu nic. Do szkoły nie wrócę, bo McCofferowa będzie coś podejrzewać, więc wrócę do domu i powiem matce że głowa mnie boli albo brzuch.

~~Wieczorem~~
Starałem się skupić na czymś innym ale gdy człowiek jest zakochany to nie może myśleć o nikim innym tylko o swojej połówce. Starałem się znowu dodzwonić do Emy, ale nikt nie odebrał. Zostawiłem wiadomość na poczcie głosowej żeby oddzwoniła więc teraz siedzę przed telewizorem z telefonem w ręku i czekam, aż oddzwoni. Nagle jak na zawołanie pomyślałem ,,Emy zadzwoń,, i tak się stało, zadzwoniła.
-Emy! Cześć!-krzyknąłem do słuchawki.
-Cześć Harry, dzwoniłeś! O co chodzi?
-O nic, martwiłem się, nie było cie w szkole, dzwoniłem do ciebie i odebrał twój ojciec powiedział że źle się czujesz. Co się stało?
-Nic takiego, już mi lepiej.
-Może do ciebie wpadnę co?
-Nie ma takiej potrzeby już mi lepiej.
-Proszę, chcę cię odwiedzić!-błagałem.
-No dobrze!-zgodziła się.
-Zaraz będę-rozłączyłem się szybko przebrałem i wyszedłem z domu. Chyba pojadę samochodem będzie szybciej. Zapomniałem wziąć czegoś dla Emy więc po dojechaniu znowu zerwałem kwiatka z jej ogrodu. Zapukałem otworzył jej ojciec.
-Dobry wieczór! Ja do Emy.
-Dobry wieczór! Domyślam się że do Emy-wymieniliśmy zimne spojrzenia aż z jednego pokoju wybiegła Emily i rzuciła się mi na szyję.
-Cześć księżniczko!-przywitaliśmy się a ojciec oznajmił nam żebyśmy poszli do pokoju Emy i tak tu nie stali.
-Super że wpadłeś-mówiła radośnie.
-Przecież powiedziałaś mi wcześniej gdy dzwoniłem, że nie ma takiej potrzeby.
-Ale tak nie myślałam-uśmiechnęła się szeroko po czym usadowiła mnie na swoim łóżku i sama usiadła obok. Emy siedziała wyprostowana i patrzyła przed siebie a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku.
-To co ci dzisiaj się stało, że nie przyszłaś do szkoły?
-Bo miałam ba.....-nie dokończyła tylko się odwróciła.
-Co miałaś?-zapytałem.
-Miałam no wiesz o co mi chodzi-wygląda na to, że ma te dni bo strasznie się zarumieniła.
-Spoko rozumiem-uśmiechnąłem się szeroko.

~~Myślami Emily~~
Uff o mało co a bym się wygadała i tylko pogorszyła tę sytuację chce prez ten czas być z Harry'm i być szczęśliwa.
-To co będziemy tak siedzieć?
-Myślałem o spacerze mieszkasz obok parku idealne miejsce na spacer.
-Więc chodźmy!
Poszliśmy na romantyczny spacer było super. Ciemny, ciepły wieczór-idealny. Szliśmy alejkami parku oświetlonymi lampami, Emy była jakaś smutna.
-Hej Emy co się dzieje?-zapytałem a ona przystanęła i usiadła na ławce.
-Kocham Cię Harry!-wyznanie Emy na które czekałem. Usiadłem obok niej i objąłem ramieniem, Emy oparła o nie głowę.
-Ja też Cię kocham! Najbardziej na świecie-pocałowałem ją w czubek głowy.
-Wiesz Harry, bardzo bym chciała ci o czymś powiedzieć, ale tato powiedział mi że nie mogę wszystkim ufać a poza tym to moja i jego sprawa-zupełnie nie rozumiałem o co chodzi Emy.
-Ale mi możesz ufać-zapewniłem.
-Wiem i obiecuję, że ci to powiem ale nie teraz więc jak czasami nie będzie mnie w szkole to się nie martw.
-Emy powiedz co się dzieje bo zawału dostanę.
-Nie martw się o mnie-ta rozmowa była strasznie dziwna, Emy mówiła tak jakby była poważnie chora, chociaż to nie prawda no więc o co może chodzić, może ma jakieś problemy z ojcem i tu bym się nie dziwił. Nagle Emily przytuliła mnie mocno i czule pocałowała.
-Muszę już iść-wstaliśmy, po czym odprowadziłem ukochaną do domu i sam odjechałem. Przez całą drogę myślałem o tej rozmowie.

~~Następny dzień~~
~~Myślami Emily~~
Poszłam do szkoły jak zwykle sama więć mogłam sobie wszystko przemyśleć. Kocham Harry'ego, naprawdę go kocham, ale teraz żałuję, że zgodziłam sięna bycie z nim. Jak on się o wszystkim dowie to ze mną zerwie albo będzie żałował. Nie chce być skrzywdzona przed....! Myślę że Harry zrozumie.
Byłam już w szkole wszyscy zachowywali się dziwnie gdy ich mijałam, uśmiechali się komentowali mnie, aż w końcu podeszła do mnie Cara i podała mi jakąś ulotkę śmiejąc się przy tym. Gdy spojrzałam na ulotkę nie mogłam w to uwierzyć to było okropne! Na ulotce była moja głowa i jakieś kobiece ciało z wielkimi piersiami a tytuł był taki ,,Emily, Każdy Może Ją Mieć,,
-Jak mogliście mi to zrobić!-krzyknęłam do Cary i jej kolegów stał pośród nich Josh.
-Ale o co ci chodzi sama mi kazałaś je porozdawać-powiedziała Cara wskazując na ulotki. Jak ona mogła? Wszyscy się ze mnie śmieją.
-Ty...ty....jak możesz tak kłamać? Nienawidzę cię-nie mogłam się powstrzymać zaczęłam głośno szlochać łzy lały mi się jak z kranu. Dlaczego oni mi to zrobili.
Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu.
-Co tu się dzieje?-to był Harry. Dzięki Bogu że tu jest, bo nie dała bym rady z nimi się kłócić.
Pokazałam mu ulotkę widziałam złość w jego oczach. Od razu podbiegł do Josh'a i mu przyłożył. Cholera! Przecież to przyjaciele! To wszystko przeze mnie. Cara stała i się im przyglądała z lekkim uśmieszkiem. Ja stałam jak wryta z zapłakaną twarzą.
-Ty skurwysynie!-krzyczeli na zmianę.
I wtedy zareagowałam.
-Harry proszę przestań-powiedziałam cicho a ona przestał bić Josh'a.

~~Myślami Harry'ego~~
Co za idioci, czegoś takiego nigdy bym się po nich nie spodziewał. Zauważyłem, że dołączyli do nas Niall, Zayn, Liam, i Louis pytali co się stało ale nic nie odpowiedziałem.
-Co ona ci zrobiła?-mówiłem do Josh'a.
-Ogarnij się trochę!-krzyknął Josh i wzrokiem wskazał Carę.
-A więc to twój pomysł?-zwróciłem się do niej a ona perfidnie się uśmiechnęła.
-Daj spokój Harry przecież to żarcik!
-Żarcik? Pojebało cię. Ciekawe jak ty byś się czuła gdybym zrobił taką ulotkę z twoją twarzą-cisnąłem w nią ulotkę i zabrałem z stamtąd Emily. Gdy wyszliśmy na zewnątrz przytuliłem ją mocno. Ile ona musi jeszcze przejść żeby w końcu ją polubili?
-Nic Ci się nie stało Harry?-zapytała.
-Wszystko w porządku kochana. Chcesz powiedzieć o tym dyrektorowi czy twojej wychowawczyni.
-Nie chcę o tym nikomu mówić.
-Musisz, niech mają za swoje!
-Nie Harry!-jej podejście do sprawy było obojętne nie rozumiem tego ale przecież siłą jej tam nie zaciągnę.
-Pogodzisz się z Josh'em?-zapytała po chwili.
-Nie...To znaczy nie wiem!-trudno było mi odpowiedzieć na to pytanie bo w końcu to mój przyjaciel!
-Pogódź się z nim to twój przyjaciel, poza tym on nic ci nie zrobił!
-Ale tobie zrobił!
-Myślę że Cara mu kazała to na pewno jej wina-powiedziała Emily i poszliśmy do szkoły, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Odprowadziłem Emy do klasy żeby znowu się z niej nikt nie śmiał i sam poszedłem na swoje lekcje po drodze tłumacząc chłopakom co się stało!
________________________________________________________________________
Dlaczego jest coraz mniej wyświetleń i komentarzy??? Co się dzieje? :(


26 stycznia, 2014

Rozdział 15

Już byłem gotowy zarzuciłem jeszcze na siebie bluzę bejsbolówkę bo jest wieczór i wyszedłem. Postanowiłem po drodze kupić Emy jakieś kwiaty. Dojechałem do kwiaciarni i kompletnie nie wiedziałem jakie kwiaty kupić więc zdecydowałem się na jedną różę bo sprzedawczyni powiedziała że to romantyczne. Gdy byłem już na miejscu zatrąbiłem, bo nie bardzo chciałem wchodzić do jej domu, dlaczego? bo tam zapewne jest jej ojciec a nie chcę z nim gadać. Czekałem zaledwie dwie minuty stojąc pod furtką gdy zobaczyłem wychodzącą z domu Emily tak pięknie wyglądała miała na sobie jasno kremową sukienkę z rękawkami do łokci i rozpuściła włosy.
-Cześć Harry-powiedziała podchodząc do furtki.
-Cześć piękna. Cudownie wyglądasz-powiedziałem chcąc ja pocałować, ale ona się odwróciła zrozumiałem, pewnie nie jest jeszcze na to gotowa. Nie obraziłem się i pocałowałem ją w policzek a ona uśmiechnęła się.
-To co jedziemy?-zapytałem a ona skineła głową otworzyłem jej drzwi po czym sam wsiadłem i ruszyłem.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała.
-A to niespodzianka-uśmiechnąłem szeroko.
-Masz dołeczki. Jakie piękne!-krzyknęła i zaczęła podziwiać moje ,,dołeczki,,
-Ty też masz.
Niecałe 10 minut później byliśmy na miejscu. Zabrałem ją na moją ukochaną plążę w Homles Chapel, może nie była taka duża ale piękna, morze było cudowne akurat zdąrzyliśmy na zachód słońca. Zaprowadziłem Emy w moje ulubione miejsce.
-Jak tu pięknie!-zachwycała się Emily.
-Wiem, to dla ciebie-wręczyłem jej różę, która teraz wydawała się skromnym prezentem, ale Emily uśmiechnęła się szeroko i przytuliła mnie.
-Dziękuję!
-Za co?
-Za tą piękna różę, za piękny zachód słońca na tej plaży. Za wszystko!-nic nie mówiłem staliśmy wtuleni w siebie i wpatrywaliśmy się w zachód słońca.
-Zaraz wracam-oznajmiłem Emy i pobiegłem do samochodu po koszyk piknikowy. Wróciłem najszybciej jak się dało, ale zatrzymałem sie na chwilę. Emy stała odwrócona plecami jej sukienka i włosy powiewały lekko a pomarańczowe światło słońca oświetlało jej piękną figurę. Wyglądała jak anioł. Pobiegłem bliżej i objąłem ją w pasie. Odwróciła się.
-Mam tu coś-powiedziałem wskazując na kosz.
-Piknik? Uwielbiam pikniki!
Rozścieliłem na piasku koc i zaczęliśmy wyjmować jedzenie a były to owoce i dwie czekoladowe babeczki (mama je upiekła i uparła się abym je wziął). Gdy w końcu usiedliśmy było już ciemno, powiewał lekki wietrzyk mógłbym tu być przez całe wieki.
-Jest super-powiedziała cicho Emy. Siedzieliśmy wpatrzeni w bryzę morza i nagle na kolanie Emily usiadł motyl.
-Nie ruszaj się-wyszeptałem a Emy jakby skamieniała. Oboje przyglądaliśmy się z zachwytem małemu kolorowemu motylowi.
-Jak byłam mała tata mówił mi, że mama po śmierci zamieniła się w motyla-wyznała Emily i to wyznanie jakby zwaliło mnie z nóg.
-Twoja mama nie żyje?-zapytałem z bólem w głosie, bo po policzkach Emy zaczęły sływać łzy, chociaż się usmiechała. Udawałem, że nie wiem o śmierci jej mamy, wiem że tak będzie lepiej.
-Nie żyje , opuściła mnie. Tak bardzo ją kochałam i kocham.
-Tak mi przykro-powiedziałem i czule objąłem ją ramieniem.
-Chciałabym być jak motyl one są takie piękne-i w tym momencie motyl odleciał.
Zbliżyłem twarz bliżej twarzy Emy.
-Jesteś piękna jak motyl-wyszeptałem i odgarnąłem jej włosy . Zbliżyłem się jeszcze bardziej, ale ona się nie odwracała więc ją pocałowałem. Jej wargi były takie słodkie, jak winogrona, które dla nas przywiozłem. Poczułem że zaczęła drżeć.
-Co się dzieje?-zapytałem.
-Nic, trochę mi zimno-natychmiast zdjąłem bluzę i otuliłem ją Emily.

~~Następny dzień~~
-I jak byo?-zapytała mama gdy rano zszedłem do kuchni na śniadanie. Dzisiaj szkoła w końcu wszyscy się dowiedzą, że jestem z Emily.
-Było super! Więcej nie powiem-uśmiechnąłem się do mamy byłem dziasiaj taki szczęśliwy że nikt mie nie popsuje humoru. Zjadłem śniadanie, które dzisiaj wydawało mi się wyjątkowo smaczne, chociaż było jak zawsze (czyli kanapki i kawa). Wziąłem prysznic ubrałem się i wyszedłem do szkoły. Po drodze spotkalem Zayn'a i Liam'a.
-Cześ chłopaki!-przywitaliśmy się.
-Cześć, a ty co taki szczęsliwy?
-Bo mam dziewczynę-obydwaj szeroko otworzyli usta ze zdziwienia.
-Jaką?-dopytywał się Liam.
-Emily!-oznajmiłem, chociaż wiedziałem jaka będzie ich reakcja. Obydwaj wybuchli śmiechem. Przemilczałem to.
-Jaja sobie z nas robisz?-zapytał Zayn a ja przecząco pokiwałem głową.
-Gdybyście z nią pogadali to byście ją polubili-powiedziałem poważnie.
-Z Emily? Jak to możliwe? Od kiedy?-zadawali mi mnóstwo pytań a ja grzecznie na nie odpowiadałem.
-Tak z Emily, kocham ją, i od soboty.
-Człowieku ty oszalałeś!
-Oszalałem na jej punkcie.
-Ktoś jeszcze o tym wie?-zapytał Zayn.
-Tak, Louis i on to jakoś przyjął do wiadomości bez żadnego śmiechu nie to co wy!
-Bo wierzyć nam się nie chce że z nią jesteś.
Poględzili mi jeszcze trochę i w końcu poszliśmy do szkoły. Czekali już tam na nas Louis, Kosh i Niall.
-Chłopaki zgadnijcie co się stało!-wykrzykiwął Zayn a ja szedłem spokojnie.
-Co się stało?-od razu zapytał Niall.
-Hary chodzi z.....Emily-krzyknął że prawie wszyscy ucziowie odwrócili się w nasza stronę.
-Że co? Harry to prawda?-pytał Josh Niall stał w osłupieniu a Lou się z nich naśmiewał. Totalny szał.
-To prawda!-poinformowałem i karzdy zaczął się uśmiechać pod nosem a chłopaki coś gadać, ale mnie to zupełnie nie interesowało. Nagle podeszła do nas Cara.
-Czy mnie słuch nie myli moje miejsce zajęła Emily? Ohoho Harry szacun jak ty ją zdobyłeś?
-Odpieprz się Cara. Pewnie się z tym nie możesz pogodzić, że z tobą zerwałem.
-Nie no spoko znajdę sobie nowego chłopaka. Prawda Josh?-spojrzałem na nich Josh uśmiechnął się do Cary i objął w pasie pewnie ze sobą byli.
-Powodzenia życzę-zwróciłem się do Josh'a i próbowałem wydostać się z tłumu w poszukiwaniu Emily. Niestety nigdzie nie mogłem jej znaleść. Zobaczyłem Lisę to jej znajoma, chyba jedyna dziewczyna która z nią rozmawia.
-Lisa poczekaj!-zawołałem.
-Cześć Harry.
-Cześć, nie widziałaś gdzieś Emily?
-Nie, bo dzwoniła, że jak by co to jej dzisiaj w szkole nie będzie-zdziwiłem się bo niby dlaczego ma jej nie być w szkole.
-Dlaczego? Jest chora?
-Nie wiem nie mówiła mi.
-A masz do niej numer?
-Mam na domowy bo z nigo dzwoniła.-Lisa podała mi numer szkoda, że domowy bo mógł odebrać jej ojciec czuję, że nie darzy mnie sympatią, ale trudno muszę dowiedzieć się co się dzieje z Emily. Pospiesznie wybrałem numer odebrał jej ojciec (niestety).
-Tak słucham.
-Dzień dobry, mówi Harry! Czy mógłbym rozmawiać z Emily?
-Dzień dobry w tej chwili Emily się źle czuje, nie che jej męczyć-cholera jej ojciec jest nadopiekuńczy czy przewrażliwiony chyba to i to.
-Ale tylko na chwilę proszę!
-Może cos przekazać!?-nie uległ.
-Żeby oddzwoniła!-rozłączyłem się. Co za typ żeby własnej córce nie dać porozmawiać z chłopakiem! Nie ma co muszę urwać się z lekcji i po prostu do niej iść.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak długo nie wstawiałam rozdziału....

20 stycznia, 2014

Rozdział 14

Nareszcie jej to powiedziałem! Siedziała na fotelu z szeroko otwartymi oczami, bałem się co powie więc mocniej ścisnąłem jej dłoń a ona nachyliła się do mnie.
-To nie może być prawda-powiedziała tak, że ledwo usłyszałem.
-Uwierz mi Emy, wiem że po tym wszystkim ciężko Ci w to uwierzyć ale to prawda Kocham Cię!-puściła moja rękę i oparła głowę na oparciu fotela. Wstałem i przysunąłem swój fotel bliżej Emily. Siedzieliśmy bardzo długo w milczeniu, ta cisza była nam potrzebna przemyślałem to sobie i mam w dupie co powiedzą inni, chce być z Emily choćby nie wiem co!!!
-Wierzysz mi?-zapytałem, bo to mnie gryzło najbardziej.
-Tak!-powiedziała i spojrzała mi w oczy.

~~Myślami Emily~~
Jego zielone oczy były pełne ciepła i miłości, wierzę mu bo widzę, że on mówi to poważnie i nie robi sobie ze mnie żartów! Harry to niezwykły i bardzo trudny chłopak, lubiłam go zawsze nawet wtedy gdy się ze mnie śmiał wiedziałam, że robi to dla szpanu i wcale nie miałam mu tego za złe, bo to jest normalne. Nie wiem co mam mu powiedzieć, myślę że nawet chciałabym z nim być ale to niemożliwe nie pasuję do niego on jest z lepszego świata a poza tym nie dość że ze mnie to i z niego wszyscy będą żartować a ja tego nie chcę. Patrzył mi w oczy błagając abym coś powiedziała, bo ta cisza robiła się niezręczna.
-Ale ja nie mogę z tobą być!-powiedziałam cicho, poczułam że łzy napływają mi do oczu zawsze płacze w trudnych dla mnie sytuacjach.
-Dlaczego?-zapytał po chwili z błyskiem w oku.

~~Myślami Harry'ego~~
I właśnie takiej odpowiedzi bałem się najbardziej, ale ja się nie poddam za bardzo się w niej zakochałem, żeby teraz się poddawać.
-To bardzo trudne!-odpowiedziała ale nic z tego nie zrozumiałem.
-Co jest trudne?
-To wszystko! Nie możemy być razem nie jestem w twoim typie i jestem inna.
-Jesteś w moim typie Emy zrozum mnie. Kocham Cie jak cholera a ty mi mówisz, że to trudne-mówiłem szybko na policzkach Emily zobaczyłem łzy, bez najmniejszego namysłu przytuliłem ją czule, może w ten sposób zrozumie moją miłość do niej.-Dajmy sobie szansę proszę!-błagałem ja dalej tuląc do siebie. Emy nic nie mówiła tylko płakała-Jak mam ci udowodnić że cie kocham?
-Nie musisz mi tego udowadniać!-szlochała-wiesz Harry miałam Ci o tym nigdy nie powiedzieć ale.....-zamyśliła się na chwilę-ja też się w tobie zakochałam, już wtedy gdy zobaczyłam cię na tych dodatkowych lekcjach-to wyznanie było nie wiem jaki, ale zrobiło mi się lepiej na sercu. Jak pomyślę sobie o tych przykrościach które zrobiłem Emy to czuję się jak idiota.
-Czy zostaniesz moja dziewczyną?-popatrzyłem w jej oczy. Już znałem odpowiedź, bo na twarzy Emily pojawił się szeroki uśmiech.
-Dobrze Harry, ale proszę powiedz mi czy czy mówiłeś to wszystko naprawdę?
-Tak Emily kocham cię i obiecuję, że cię nie skrzywdzę!-przytuliłem ją znowu. Byłem taki szczęśliwy, nie myślałem teraz o moich znajomych albo to zaakceptują albo nie. Nie liczyło się dla mnie co będzie, liczyło sie tu i teraz. Mam zupełne zamieszanie w głowie gdyby wcześniej mi ktoś powiedział że zakocham się w Emily wyśmiałbym go, ale teraz cieszę się że tak się stało!

~~Następny dzień~~
Dziś niedziela, trochę nie mogę uwierzyć, że jestem z Emily chociaż ona tak na 100% tego nie potwierdziła, ale pewnie uważa mnie za swojego chłopaka. Szczerze oszalałem na jej punkcie! Już nie mogę doczekać się 18:00 bo na tą godzinę  umówiłem się z Emy. Wczoraj po powrocie do domu mama wypytywała mnie ,,jak było,,  ale powiedziałem jej tylko, że jesteśmy parą a mama bardzo się zdziwiła, bo była pewna że Emy wywali mnie z domu, powiedziała ,,po tym co jej zrobiłeś,,sam zadawałem sobie to pytanie i twierdziłem że Emy to dziewczyna  jedyna w swoim rodzaju po prostu idealna! Trochę wkurzyłem się na matkę bo mi nie wierzyła! nadal jest pewna że to nie prawda bo na miejscu Emy nigdy by mi nie wybaczyła. Zszedłem do kuchni na śniadanie była już w niej mama a  zaraz za mną weszła Gemma.
-Jak tam syneczku?-zapytała jakby nigdy nic ale ja nie odpowiedziałem bo się obraziłem.
-No Harry to sobie pannę znalazłeś!-powiedziała Gemma z wkurzającym uśmieszkiem.
-Masz coś do Emy!-rzuciłem.
-Co ty taki nerwowy?
-Bo mnie denerwujesz!-odpowiedziałem i usiadłem przy stole. Mama przyglądała mi się ze zdziwieniem a ja spokojnie popijałem kawę.
-Co mi się tak przyglądasz?-spytałem mamę.
-Wciąż nie mogę w to uwierzyć!
-Mamo daj spokój.
-Ta dziewczyna musi być po przejściach.
-O czym ty mówisz?
-Czytałam o tym w ,,The Sun,,-tak oczywiście ,,The Sun,, ulubiona gazeta typu poradnik mamy zawsze coś w niej wyczyta.
-Co w niej wyczytałaś?-zapytałem ze śmiechem.
-Pisali w niej, że gdy dziewczyna zgadza się nawet na najgorsze związki to dlatego że nie ma kogoś bliskiego i potrzebuje osoby której mogłaby się wyżalić czy przytulić najczęściej jet tak po stracie bliskiej osoby!-wysłuchiwałem w skupieniu, ale myślę że tonie dotyczy Emy.
-Ta twoja gazetka nie zawsze ma rację!
-Skąd wiesz? A może ta Emily straciła kogoś bliskiego.
-Tego nie wiem-powiedziałem chociaż pamiętam rozmowę z Carą i od niej wiem że matka Emily nie żyje. Nie powiedziałem o tym mamie bo ona nie musi wszystkiego wiedzieć.
-No widzisz może ona wcale się w tobie nie zakochała tylko tak powiedziała żeby mieć ciebie przy sobie.
-Mamo da  spokój ona naprawdę się we mnie zakochała ja to wiem i daj już spokój ok.
-Jak sobie chcesz.
Wyszedłem z kuchni,bo miałem dosyć tych porad mamy. Poszedłem do salonu usiadłem na kanapie i włączyłem TV skakałem po kabałach gdy nagle zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć jak było?
-Siema Lou! Było zajebiście jesteśmy parą!
-Tak szybko?
-Nie nic i jak?
-No fajnie umówiłem się z nią na dzisiaj. Mówię Ci to cudowna dziewczyna tysiąc razy lepsza od Cary.
-To spoko życzę powodzenia!
-Dzięki.
-To ja kończę nara.
-Nara.

~~8 godzin później~~
Za godzinę nasza randka umówiliśmy się pod domem Emy, mam po nią przyjechać. z pomocą Gemmy (bo już jej wybaczyłem poranną rozmowę)  się wystroiłem w czarną koszulkę, czarne rurki bo zdaniem Gemmy czarny do mnie pasuje. Mimo że Gemma jest czasami wredna to bardzo ją kocham w końcu wychowaliśmy się razem, to moja jedyna siostra.


JEŻELI TO CZYTASZ PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM 
----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kto ma ferie i cieszy się wolnym? Ja na szczęście mam wolne i mogłam dodać następny rozdział. 
Teraz trochę zmieniam nastrój na poważniejszy mianowicie na blogu jest mało komentarzy i wyświetleń jeżeli to się nie zmieni będę zmuszona do zawieszenia bloga na czas nieokreślony a wierzcie mi nie chce tego robić.:(  Rozsyłacie do  znajomych linki piszcie aby czytali,komentowali i tak dalej jeżeli będzie o wiele więcej wyświetleń i komentarzy nie będę zmuszona do zawieszania bloga...
Ps: Do końca sezonu I zostało ok. 3 rozdziały. trailer II sezonu dodam jak się skończy I (no i oczywiście jak go zrobię hehehe)..  KOCHAM WAS MAJKA...xd






16 stycznia, 2014

Rozdział 13

Dziś sobota, nareszcie mogę sobie o wszystkim spokojnie pomyśleć i trochę odpocząć, po wczorajszym piwie mam strasznego kaca do domu ledwo co doszedłem byłem nawalony jak cholera a dzisiaj strasznie cierpię, ale cóż takie prawa natury. Usiadłem przy stole kuchennym i napiłem się wody, gdy weszła mama:
-Dzień dobry Harry-powiedziała z szyderczym uśmiechem, dobrze wiem, że jest zadowolona, bo mam kaca.
-Cześć mamo!
-Co głowa cię boli?
-Jak byś nie wiedziała, ale to nie jest najgorsze!-co mi szkodzi porozmawiam o wszystkim z mamą.
-A co się stało?-zapytała z przejęciem po czym nalała sobie kawy i usiadła naprzeciwko mnie.
-Chyba się zakochałem!-na twarzy mamy pojawił się szczery uśmiech.
-To cudownie!Co to za dziewczyna?
-Nazywa się Emily i jest o rok młodsza ode mnie.
-Ma bardzo ładne imię-znowu pokazała swoje białe zęby-a jaka ona jest?-zapytała po chwili.
-No w tym problem! Jest bardzo skromna spokojna kiedyś główny obiekt moich żartów.
-Jak to? Śmiałeś się z dziewczyny i w dodatku jak mówiłeś spokojnej i skromnej! Dlaczego? 
-Sam nie wiem dlaczego!-twarz mamy zrobiła się bardziej poważna-może dlatego że nie ubierała się w markowe ciuchy i cały czas chodziła w tym samym swetrze.
-I to ci w niej przeszkadzało?-powiedziała podnosząc ton. Po co zacząłem tą rozmowę zaraz zbierze mi się ochrzan.
-Kiedyś! Teraz nie. Powiem ci o czymś jeszcze-mama patrzyła na mnie z zainteresowaniem i kiwnęła głową abym dalej mówił-Pamiętasz jak ostatnio występowałem w przedstawieniu?
-Tak pamiętam, nie mogłam wtedy przyjść.
-Mniejsza z tym, ja ją wtedy pocałowałem bo wyglądała pięknie a następnego dnia znów miała ten sweter, więc powiedziałem jej, że nie ma u mnie szans chociaż wcale tak nie uważam. 
-Harry!!!-przerwała mi nagle mama-dlaczego jej to powiedziałeś skoro ją kochasz-ciągnęła dalej.
-Nie mam pojęcia teraz cholernie tego żałuję.
-Co z tym zrobisz?
-Maiłem nadzieję że mi to powiesz-popatrzyłem na nią błagając o pomoc.
-Idź do niej-powiedziała bez zastanowienia.
-Co?-zdziwiłem się.
-Po prostu idź do niej i powiedz jej o wszystkim że to co mówiłeś to nieprawda i że się w niej zakochałeś!-uśmiechnęła się do mnie, wstała od stołu pocałowała mnie w czoło i poszła do salonu. miałem zupełny mętlik w głowie. Nie wyobrażam sobie bycia z nią jak zareagują chłopaki? Dlaczego to wszystko musi być takie trudne. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Louis'a. Opowiedziałem mu wszystko:
-Słuchaj Harry, myślę że twoja mama ma rację!
-Czyli mam do niej iść?
-No pewnie! Jak chcesz to wiedzieć to ja nie będę się z ciebie śmiał masz to jak w banku.
-A reszta? Poza tym jak Emy zareaguje?
-Jak do niej nie pójdziesz to się nie dowiesz. Zaszalej! Raz się żyje!
-Masz rację, dzięki-teraz  to już wiem pójdę do niej powiem jej i już. Wiem że nie będę potrafił o niej szybko zapomnieć.
Poczekałem do wieczora trochę się denerwowałem, już myślałem nawet żeby nie iść, ale mama powiedziała, że tak będzie najlepiej. Ruszyłem więc do niej, wiedziałem gdzie mieszka, bo jej dom znajduje się obok domu koleżanki Gemmy raz tam byłem może dwa i wtedy Izzy (koleżanka Gemmy) powiedział mi, że tam własnie mieszka Emy. Byłem już naprawdę blisko chciałem się wycofać, ale pomyślałem o mamie i o tym co mi mówiła. Zerwałem więc z jej ogrodu kwiatka nie wiem jakiego, bo się na tym nie znam i ruszyłem w stronę domu. Wszedłem na werandę gdy ją zobaczyłem siedziała na słomianym fotelu.
-Harry! Co ty tu robisz?-zapytała z wielkim zdziwieniem.
-Cześć Emily! To dla ciebie!-wręczyłem jej krwisto-czerwonego kwiatka.
-Dziękuję!-uśmiechnęła  się szeroko.
-Jestem tu po to bo chce ci coś powiedzieć!zwlekałem z tym, ale muszę ci to powiedzieć-spojrzała na mnie zimnym spojrzeniem, pewnie myślała że znowu będę się z nią kłócił , rozumiem to bo za każdym razem kiedy z nią rozmawiałem to się kłóciliśmy. Nagle Emily wstała i podeszła do mnie.
-Napijesz się herbaty?-zapytała myślałem, że powie coś innego.
-Chętnie-odpowiedziałem ,po czym Emily weszła w głąb domu. Miałem trochę czasu na ułożenie mojej wypowiedzi. Nie czekałem zbyt długo, bo po kilku minutach wróciła na werandę z tacą na której stały dwa kubki z herbatą i jakieś ciasto. 
-Posłodziłam ci dwie łyżeczki!-powiedziała stawiając tackę.
-Spoko!-odpowiedziałem i już maiłem zacząć rozmowę kiedy pod dom podjechał samochód.
-To mój tato!-oznajmiła mi.
Po chwili z samochodu wysiadł na oko jakiś czterdziestoletni wysoki mężczyzna w pierwszej chwili mnie nie zauważył, bo powiedział do Emy że jest bardzo głodny.
-Dobry wieczór tato! Poznaj mojego kolegę-jej ojciec  popatrzył na mnie zimnym wzrokiem był zdziwiony, podałem mu więc rękę.
-Dobry wieczór jestem Harry!
-Dobry wieczór to ja nie będę wam przeszkadzał-powiedział po czym jeszcze raz na mnie spojrzał i odszedł. Trochę się zawstydziłem wydawało mi się,że jej ojciec patrzył na mnie z pretensją. Było już ciemno Emy zapaliła lampę naftową i usiadła naprzeciwko mnie.
-To może ja pójdę nie chce ci przeszkadzać!
-Harry! skoro przeszedłeś to powiedz to co miałeś mi powiedzieć i nie martw się wcale mi nie przeszkadzasz.-miała rację skoro tu jestem to jej powiem. Najgorsze było to że bałem się jej reakcji. Napiłem się herbaty i zacząłem mówić.
-Nie wiem jak ci to powiedzieć Emy to dla mnie trudne!-powiedziałem zgodnie z prawdą. Emy spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem a ja spuściłem głowę.
-Po prostu! Powiedz mi to prosto z mostu-rzuciła  Emily spokojnym głosem.
-No ale n ie wiem jak zacząć.
-Mam się bać?-zapytała uśmiechając się.
-Nie! Chociaż nie wiem jaka będzie twoja reakcja.
-To mów bo zaczynam się denerwować!-o boże dlaczego to takie trudne w domu ćwiczyłem to wymyślałem swoją wypowiedź. Wstałem ze swojego fotela i podszedłem do Emy, przykucnąłem obok niej, przełknąłem ślinę i złapałem ją za rękę. Emily popatrzyła na mnie mokrymi oczami była zdenerwowana ja też. Teraz wydawała mi się najpiękniejszą osobą na świecie miała takie piękne oczy, usta, włosy, dołeczki.
-Kocham cię Emily.

_______________________________________________________________________
Uffff....myślałam że w tym tygodniu nie zdążę nic napisać ale się udało..No i jak podoba się rozdział? Chciałabym pod tym rozdziałem zobaczyć mnóstwo komentarzy to byłoby bardzo miłe...ustawiłam nawet że można z anonimowego jeżeli ktoś nie ma  założonego konta...Kocham was Majka xd...



14 stycznia, 2014

Rozdział 12

Po szkole postanowiłem poczekać na Emily, chcę sobie z nią wszystko wyjaśnić, nie chcę żeby myślała że ma u mnie szanse! Stałem tam jak głupi, wszyscy już wyszli a jej jeszcze nie było, zastanawiam się czy poczekać jeszcze chwilę, czy iść, ale skoro czekałem tak długo to mogę jeszcze postać . W końcu wyszła!
-Co ty tyle czasu robiłaś w szkole?-zapytałem żeby ja zaczepić. Przystanęła obok mnie.
-Pomagałam pani McCoffer!  A ty co tu robisz?
-Czekałem na ciebie!
-Na mnie?-popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Musimy pogadać, bo chce sobie z tobą wszystko wyjaśnić!
-W takim razie słucham-skrzyżowała ręce na piersiach i popatrzyła mi w oczy. Jak ja mam zacząć?
-Bo ja nie chcę żebyś sobie pomyślała, że masz u mnie jakieś szanse!-wydusiłem to z siebie Emy popatrzyła na mnie zimnym spojrzeniem.
-Słucham?!-rzuciła- Ja w życiu bym sobie nie pomyślała, że mogę być z kimś takim jak ty, to ty nie masz u mnie żadnych szans!-odkrzyknęła po chwili, to było wredne.
-I bardzo dobrze bo już się bałem że znowu będziesz za mną łaziła i śliniła na mój widok!-rozpocząłem kłótnię.
-Chyba sobie żartujesz wiesz dlaczego te wszystkie dziewczyny tak się do ciebie łaszą? Bo się ciebie boją, ale nie martw się ja do nich nie należę!
-Jasne a kto za mną łaził?
-A kto pocałował mnie na przedstawieniu?
-Nawet nie wiesz jak tego żałuję!-odwróciła się ode mnie i ruszyła w stronę swojego samochodu, stałem jak wryty i jeszcze raz odtwarzałem sobie swoje słowa, nie chciałem mówić jej tego wszystkiego, ale ona sama zaczęła.
Następnego dnia poszedłem do szkoły cały w skowronkach miałem świetny humor. Stałem przy ścianie budynku szkoły czekając na kogoś. Nagle na swoich ramionach poczułem czyjeś dłonie, odwróciłem się szybko to była ona. Piękna w krótkiej sukience, moja kochana Emily, dobrze wiedziała, że to co mówiłem wcześniej to nie prawda, dała mi buziaka na powitanie.
-Cześć księżniczko!
-Witaj kochanie! jak się czujesz?
-Wspaniale! Gdy patrzę na ciebie czuję się coraz lepiej!-uśmiechnęła się słodko a ja złapałem ją w pasie i pocałowałem.
-Kocham cię Emily!
-Ja też cię kocham Hazzuś.
Co to nie prawda to tylko głupi sen z którego się obudziłem. To niewiarygodne co się ze mną dzieje nie dość że cały czas o niej myślę to jeszcze śnię. Obudziłem się bardzo wcześnie, zrobiłem sobie herbatę i naleśniki dla siebie i mamy. Cholera jasna z tą  Emy czy nie mogę o innych ładniejszych dziewczynach tylko o niej, czasami wydaje mi się, że ona rzuciła na mnie jakiś czar, ale to na pewno nie prawda. Zjadłem pośpiesznie śniadanie i poszedłem do szkoły. Humor miałem....a z resztą w ogóle nie miałem humoru. Byłem wściekły nie wiem na co i się nie wyspałem. Lou do mnie zadzwonił i powiedział że dzisiaj go nie będzie i komu ja mam się wygadać on na pewno by mi doradził cóż zostało mi jeszcze czterech przyjaciół, ale oni zaraz mnie wyśmieją więc muszę poradzić z tym sobie sam.! Przed chwilą widziałem Emily, w końcu w końcu rozpuściła włosy, ale nadal miała ten sam sweter.
-Zrywasz się z nami z lekcji?-zapytał Josh.
-Yyy....no nie wiem.
-Harry? Co się z tobą dziej?-zapytał a ja nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć!, wzruszyłem tylko ramionami.
Powiedziałem chłopakom, że dołączę do nich później, sam nie wiem czemu nie poszedłem z nimi na wagary, teraz trochę żałuję. Stałem na schodach szkoły gdy nagle usłyszałem za sobą znajomy głos.
-Cześć Harry!-odwróciłem się słysząc te słowa.
-Emily! Czego chcesz?
-Przepraszam że z tobą rozmawiam, pewnie sobie pomyślałeś że łażę za tobą, i nie mogę przestać o tobie myśleć, ale wiedz że się mylisz, rozmawiam z tobą, ponieważ pani McCoffer twoja wychowawczyni prosiła mnie abym oddała to tobie-powiedziała podając mi kartonowe pudełko to pewnie moje rzeczy z przedstawienia.
-Dzięki-bąknąłem.
-Ależ nie ma za co-odwróciła się na pięcie i już miała ruszyć,gdy złapałem ją za ramię.
-Sorry za wczoraj!-uśmiechnęła się do mnie sztucznie, bo jej kąciki ust ledwo uniosły się w górę a oczy nie zmieniły wyrazu, patrzyłem w jej oczy i nie mogłem oderwać od nich wzroku.
-Ja też cie przepraszam, bo normalnie taka  nie jestem. Poniosło mnie!-nadal miała takie samo spojrzenie, uśmiechnąłem się lekko.
-Dokuczają ci jeszcze?-zapytałem bo byłem tego ciekawy, ale mój głos zabrzmiał bardziej bezinteresownie.
-Czasami ale mnie to nie rusza, mam gdzieś co o mnie myślą, kiedyś to było dla mnie bardzo ważne, ale teraz przestało-udawałem, że mało mnie to interesuje nie chcę żeby sobie pomyślała ale zaczynam ja lubić.-Widzę że moje wyznania mało cie interesują-kiwnąłem głową.
-Myślałem o czymś innym.
-To po co ta rozmowa jak i tak masz mnie gdzieś. Czujesz się zobowiązany  do rozmów ze mną po tym pocałunku, nie martw się to już dla mnie nic nie znaczy, w pierwszych jego sekundach byłam szczęśliwa bo myślałam że może jestem ładna, czy fajna ale po tym co mi powiedziałeś to chce o tym jak najszybciej zapomnieć-teraz już nie udawałem, że mnie to nie interesuje wysłuchałem jej słów w skupieniu, zraniłem ja wiem o tym, przecież ona na co dzień nie jest całowana przez chłopaków jak inne laski, to był jej pierwszy pocałunek i to jeszcze ze mną, co ja sobie myślałem.
-Wiesz Emy dla mnie też na początku ten pocałunek był ważny w pierwszych jego sekundach zapomniałem o wszystkim, ale gdy zaczęli się z nas śmiać zmieniłem zdanie, a teraz czuję się winny. Nie mogę myśleć o niczym innym. W ogóle myślę że życie jest do bani wiesz.
Po tym wyznaniu uśmiechnęła się do mnie.
-Cieszy mnie, że nie tylko ja mam melik w sercu iw głowie i nie tylko ja jedna uważam, że życie jest do bani.-powiedziała już z bardziej poważną miną.
-Zawsze potrafisz znaleźć odpowiednie słowa-mówię z wielkim podziwem.
-Dziękuję!
Odszedłem ta rozmowa znacznie poprawiła mi nastrój. Teraz to spokojnie mogłem iść na piwo. Po dotarciu chłopaki jeszcze tam byli, zamówiłem piwo i dosiadłem się do nich. Przywitaliśmy się i Niall zaczął nam opowiadać o swojej nowej zdobyczy z tego co o niej mówił ma długie nogi duże cycki i jest blondynką  i ma na imię Victoria. A ja pomyślałem o Emy w pięknej sukience, która mogła by chodzić ze mną na spacery. Mam tylko nadzieję że się w niej nie zakochałem.

__________________________________________________________________________
Hejka pierwsza sprawa: przepraszam że nie dodaje rozdziałów codziennie ale sami wiecie koniec semestru, wystawianie ocen i nie bardzo mam czas i przepraszam jeżeli w tym tygodniu także się nie pojawi post no ale mam jeszcze pomóc w przygotowaniach do choinki.
Druga sprawa: w poprzednim rozdziale nie było za dużo komentarzy i trochę smutam :( no ale mam nadzieję że w tym będzie lepiej pozdrawiam Majka xd...




11 stycznia, 2014

Rozdział 11

Dziś wystawiamy ta sztukę! Szczerze to denerwuję się jak diabli. Postanowiłem wyjrzeć zza kurtynę, sala była ogromna, gości pojawiało się coraz więcej, wypatrzyłem nawet dziewczyny i chłopaków. Wpatrywałem się tam jeszcze chwilę i poszedłem za kulisy dużo nas było. Powtarzałem sobie jeszcze przez chwilę moją kwestię gdy nasza scenarzystka i reżyserka w jednym powiedziała:
-Za 3 minuty wychodzicie!
Przedstawienie trwało już jakieś 15 minut na scenę wychodziłem raz a za chwilę wyjdę znowu tym razem z Lisą i z Emily. Teraz mieliśmy zagrać główny wątek sztuki. Przeglądałem się przez chwilę w wielkim lustrze bo ubrany byłem we frak w odbiciu lustra zobaczyłem Emily która ubrana była w długą czarną pelerynę a Lisa miała długą błękitną sukienkę.
-Wychodzicie!-zwróciła się do nas reżyserka.
~~Na scenie~~
Ja usiadłem przy małym stoliku Lisa stoi obok mnie a Emily stoi odwrócona od nas plecami. Mówić zaczęła Lisa tak strasznie się denerwowałem, że chyba zapomniałem tekstu. Lisa skończyła mówić teraz odwróciła się do nas Emily podeszła bliżej mnie i mówiła swoją kwestię:
,,Na łożu mym nocą szukałam umiłowanego mej duszy szukałam lecz nie znalazłam, wstanę obejdę miasto po ulicach i placach szukać będę ukochanego mej duszy. Szukałam go lecz nie znalazłam. spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto ,,Czy widzieliście miłego duszy mej,, Zaledwie ich minęłam, znalazłam umiłowanego mej duszy pochwyciłam go i nie puszczę''
Teraz zsunęła z siebie pelerynę ona była taka piękna miała czerwoną sukienkę a jej włosy czarne pięknie komponowały się z sukienką. Wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle była nie do poznania. Przez to wszystko zupełnie zapomniałem swojej kwestii, zawsze byłem porywczy nie panuję nad sobą i tym razem było tak samo, wstałem z krzesła podszedłem do Emily i porostu ją pocałowałem to było silniejsze ode mnie. Zapomniałem o wszystkim moje usta jakby przykleiły się do jej ust słyszałem gwizdy z widowni nawet wiedziałem czyje to gwizdy. Nagle Emily oderwała się ode mnie i popatrzyła na mnie jakoś tak dziwnie. Chłopaki coś krzyczeli a ja uśmiechnąłem się do Emy i poruszyłem brwiami, to było wredne ale cóż jak jakaś dziewczyna mi się spodoba to musi być moja a Emily dziś mi się podoba.
-Słodkie masz usta-powiedziałem do niej cicho a ona spojrzała na mnie ze smutkiem i zeszła ze sceny. Myślałem, że będzie zadowolona!
Przedstawienie się skończyło, czułem się dziwnie w sumie mogłem się opanować i nie pocałować Emy, nie chodzi o to że żałuję, ale Emily ona.....chyba było jej przykro bo każdy teraz się z niej naśmiewa. Mówią do niej coś w stylu,,Nie spodziewaliśmy się tego po tobie zawsze taka niedostępna a wyszło na to że jesteś łatwa Emily,, Mi nie jest do śmiechu, ale nie będę się tym przejmował, sama sobie z tym poradzi! Wyszedłem na zewnątrz był taki mały bankiet w szkole, ale musiałem zapalić. Idąc za szkołę na ławce przy boisku siedziała Emy. Zobaczyła mnie. Niestety ale wstała z ławki i ruszyła w moja stronę. Gdy była coraz bliżej mnie coraz wyraźniej widziałem, że płacze. Zrobiło mi się trochę głupio, bo wiedziałem że to przeze mnie.
-Zadowolony z  siebie?-rzuciła w moją stronę!
-Daj spokój Emy!
-Daj spokój? Czy ty w ogóle widzisz to że przez ciebie stałam się głównym obiektem żartów i wyzwisk. Dlaczego to zrobiłeś założyłeś się z kumplami, że pocałujesz najbiedniejszą czy najbrzydszą dziewczynę w szkole? Tak?! I padło na mnie!
Nie chciało mi się z nią gadać, nie chciałem tłumaczyć jej że to dlatego bo mi się spodobała. Ja nie myślę o niej że jest łatwa po prostu stało się. Najgorsze jest to, że jutro w szkole ona nie będzie taka piękna jak dziś.

~~Następny dzień~~
Po dotarciu do szkoły starałem się nie spotkać Emy. Nie chcę jej unikać ale wydaje mi się że jak ją zobaczę i ona nie będzie taka jak wczoraj to całe zauroczenie minie i zrobię coś głupiego a tego bym nie chciał. Cholera! ciągle myślę o Emily przecież się w niej nie zakochałem tylko trochę zauroczyłem. Spróbuje pomyśleć o czymś innym! ale o czym! Nie chce mi się myśleć o innych laskach, klubach, imprezach. Kiedyś
myślałem tylko o tym a teraz?
Musiałem się kogoś poradzić, czasami wydaje mi się że zachowuje się dziwnie, zamiast samemu sobie z tym poradzić to muszę prosić kogoś o pomoc, ale mniejsza z tym. Już wiem kogo  się poradzę! oczywiście Louis'a to mój najlepszy przyjaciel, w naszej paczce jest wesołkiem ale gdy trzeba potrafi poradzić jak mało kto. Wiem że on mnie w tej sprawie nie wyśmieje tak jak by to zrobił Niall czy Josh. Znamy się naprawdę długo więc mogę mówić mu o wszystkim.
-Nad czym ty tak myślisz? Pewnie o wczorajszym pocałunku he he-myśli przerwał mi Josh oczywiście się ze mnie nabijał ale mi to absolutnie nie przeszkadzało.
-Daj spokój Josh, to nie jest śmieszne!
-Ho ho ktoś tu się zadurzył w niejakiej Emily Clark. A kiedyś nazywałeś ją ofiarą losu. Mówiłeś że to ostatnia dziewczyna z którą byś się umówił.
-,,Kiedyś,,tak mówiłem-powiedziałem sam nie wiem dlaczego, czy ja o dziwo nie zacząłem jej bronić!
-O chłopaki idą-to dobrze muszę jak najszybciej poradzić się Louis'a.
-Cześć!-przywitaliśmy się a ja wziąłem Lou na stronę.
-O co chodzi?-zapytał.
-Muszę pogadać!
-Spoko o co chodzi?
-Chcę pogadać o wczorajszym moim pocałunku z Emily.
-Co ja mam z tym wspólnego?
-Doradź mi co mam teraz zrobić! Olewać ją czy pogadać?
-No oczywiście że pogadać! wytłumacz jej dlaczego to zrobiłeś i no powiedz co czujesz tak będzie najlepiej.
-Ok dzięki! widziałeś ją gdzieś?
-Nie musisz jej poszukać!
Nie czekałem ani chwili dłużej i poszedłem ja szukać nigdzie w okolicy jej nie było. Pomyślałem o tej ławce przy boisku. No tak ona znowu tam przesiaduje. Poszedłem w tamtym kierunku i tak okazało się że tam jest.  To było dziwne ale jak tylko ją zobaczyłem poczułem coś dziwnego, sam nie wiem co. Ruszyłem w jej stronę, przy ławce zatrzymałem się.
-Mogę z tobą pogadać?-nawet na mnie nie spojrzała ale skinęła głową po czym usiadłem obok-chciałbym ci coś powiedzieć....-zatrzymałem moje słowa bo sam nie wiem co chciałbym jej powiedzieć. Czuje że to nie był żaden błąd w ogóle tego nie żałuję.
-Więc mów!-powiedział po chwili.
Cholera jasna co mam jej powiedzieć! Żadne słowa nie przychodzi mi do głowy więc palnąłem głupio.
-Sorry!-wstałem i ruszyłem w stronę szkoły.Ale ze mnie idiota, tylko dlaczego ja się tym tak przejmuję nikt się ze mnie nie śmieje oprócz Josh'a  i Niall'a , no i może Liam'a, i Zayn'a bo cała reszta oprócz ich i Louis'a się mnie boi więc czym mam się martwić!

______________________________________________________________________
No i jest jak obiecałam dłuższy rozdział mam nadzieję że się podoba....komentujcie bo chcę wiedzieć co myślicie o tym blogu..:) Pozdrawiam Majka xd...



09 stycznia, 2014

Rozdział 10

Oddalali się ode mnie, zrezygnowałem z przywitania się  z Emily i z jej ojcem. Postanowiłem iść na miasto. Błąkałem się jakąś godzinę po galerii, obserwowałem przechodzących obok mnie ludzi, byli szczęśliwi, zatroskani, przejęci, smutni każdy coś mówił przez swoją minę a ja wpatrywałem się w nich. Nie wiedziałem czy mam już wracać do domu, nie wiedziałem dlaczego Gemma mnie do niego nie wpuściła i nie wiedziałem gdzie jest mama to były trzy problemy o których w tej chwili myślałem. Po dłuższym zastanowieniu się postanowiłem, że wrócę do domu. Szedłem powoli miałem nadzieję, że znajomi Gemmy poszli sobie nie chciałem na nich patrzeć. Byłem przy drzwiach przysłuchiwałem się czy coś słychać. Było słychać jakąś kłótnię. O dziwo drzwi były otwarte, wbiegłem do środka i zobaczyłem matkę kłócącą się z jakimś facetem.
-Co tu się dzieje?-krzyknąłem a oni spojrzeli na mnie.
-Syneczku wyjdź!-rozkazała mi mama.
-Nie wyjdę dopóki nie dowiem się co tu się dzieje!-ryknąłem na  nią.
-Wyjdź!-mama dosłownie wypchnęła mnie za drzwi kuchni, zamknęła mi je przed nosem, chciałem wyjść ale usłyszałem ich rozmowę.
-Nie wrobisz mnie w żadną ciążę!-usłyszałem głos mężczyzny.
-To jest twoje dziecko! Uwierz mi!
-Nie wierzę chcesz mnie w to wrobić na pewno.
-Wiesz co, trzeba było się ze mną nie pieprzyc idioto.
-Sama chciałaś suko!-po tych słowach wpadłem do kuchni jak poparzony i nie patrząc na nic uderzyłem sukinsyna w mordę. Mama zaczęła odciągać mnie od niego, ale ja nie przestawałem bić go.
-Harry! Zostaw!-krzyczała mama.
-Zabiję cię!-powiedziałem do tego idioty i dalej go uderzałem.
-Harry błagam-mama dalej próbowała nas rozdzielić. Puściłem go a facet wyszedł mówiąc, że mi tego nie daruje. Miałem to w dupie czy mi to daruje czy nie. Podszedłem do mamy i przytuliłem ją najmocniej jak tylko mogłem.
-Harry syneczku on może zawiadomić policję.
-Mam to gdzieś nie pozwolę na to, żeby jakiś szmaciarz mówił do ciebie suko!-mama po tych słowach przytuliła mnie jeszcze mocniej.
-Kocham cię synku-jak ja to usłyszałem to zachciało mi się ryczeć jak baba, ja tak bardzo chciałem to usłyszeć.
-Ja ciebie też mamo.

~~Następny dzień~~
Już jutro wystawiamy sztukę umiem wszystko śpiewająco, dziś mamy próbę przed generalną bo próba generalna jest jutro przed przedstawieniem. Byłem dziś szczęśliwy w domu wszystko zaczęło się powoli układać. Mama jest szczęśliwa a Gemma razem z Trevorem mieszka u nas w domu.
-Cześć Harry!-dziś nie minę Emily odpowiem jej, nie chce być samolubny.
-Cześć!
-Ooo...odpowiedziałeś mi!
-Bo dzisiaj mam dobry humor!-powiedziałem z leciutkim uśmiechem. Emily za to uśmiechnęła się chyba najszerzej jak mogła.
-Już mnie nie olewasz?
-Nie! zdałem sobie sprawę że i tak się nie odczepisz-teraz zaśmiałem się do niej ona też się śmiała.
-Jutro wystawiamy sztukę przygotowałeś się?
-Umiem wszystko na pamięć!-powiedziałem z dumą.
-To dobrze!-uśmiechnęła się po czym poszła na lekcje. Zobaczyłem zbliżających się chłopaków do mnie, przeczuwam że zaczną się ze mnie nabijać.
-Ho ho widzę, że się pocieszyłeś po Carze-zaczął Niall.
-Dajcie spokój!-bronił mnie Lou a ja nic nie mówiłem.
-Ale, że Emily Harry stać cię na więcej-mówił Josh.
-To tylko znajoma!
-Znajoma a kiedyś obiekt twoich żartów.
-Wyluzujcie nie możecie mi zabronić rozmowy z Emily.
-Ale czy my ci zabraniamy.
-To nie śmiejcie się  ze mnie, chce wam powiedzieć że zmieniłem się i nie jestem taki jak wcześniej.
-To już zauważyliśmy.
Odwróciłem się od nich nie miałem im nic za złe to są moi najlepsi przyjaciele i zawsze będą, ale nie chcę rozmawiać z nimi o Emily, więc ruszyłem w stronę szkoły.

___________________________________________________________________________
Hejka... wiem że nie jest długi ten rozdział ale obiecuję że następny będzie dłuuuuższy...:*   A i jeszcze jest mi trochę smutno że tak mało jest komentarzy, no ale mam nadzieję że to się poprawi ...Kocham was  Majka xd...





08 stycznia, 2014

Rozdział 9

Tańczyliśmy jeszcze chwilę gdy Cara przywarła swoimi ustami do moich. Odepchnąłem ją.
-Co ty kurwa robisz!-zapytałem podniesionym tonem.
-Całuje Cię a co nie mogę?
-Masz chłopaka, i nie....nie możesz mnie całować.
-Oj daj spokój-powiedziała, a do nas podszedł Zayn,wiedziałem że będzie afera.
-Co tu się dzieje?!-krzyknął zwracając się bardziej do Cary.
-Zayn daj spokój tylko go pocałowałam.
-Wiesz co Cara ja nie jestem takim luzakiem jak ty. Spieprzaj stąd nie chce takiej dziewczyny.
-Czyli z nami koniec?-zapytała go.
-Tak!-po tych słowach dostał z liścia od Cary, sam nie wiem za co, bo to ona powinna dostać. Przeprosiłem Zayn'a na szczęście zrozumiał ze to tylko i wyłącznie jej wina, bo widział całe zajście, na szczęście. Później impreza potoczyła się jak zwykle jedni się porozchodzili do swoich domów a inni nocowali u Zayn'a, ja też zostałem u niego. Widziałem jak Zayn zaczął dogadywać się z taką jedną panną Perrie całkiem miła dziewczyna. Trochę się poupijaliśmy ja jakoś nie mogłem przestać myśleć o Emily zastanawiałem się czy jest w domu czy na cmentarzu ogląda gwiazdy. Nigdy bym się nie spodziewał, że aż tak mnie zainteresuje taka zwykła dziewczyna, która na imprezy szkolne ubiera się zwyczajnie, a nie jak inne które przychodzą z ledwo zakrytymi dupami, które w ogóle nie mają do siebie szacunku i pozwalają się dotykać, kiedyś mnie to kręciło a teraz nie. Zauważyłem coś, że zacząłem się zmieniać pod wpływem Emily, która była dla mnie znajomą a nie żadną ukochaną. To niesamowite. Gdy jej nie ma cały czas o niej myślę a jak jest to ją spławiam i nie chcę z nią gadać.

~~*~~
Obudziłem się rozmazanym jeszcze wzrokiem zobaczyłem drobną sylwetkę leżącą obok mnie, szybko przetarłem oczy i zobaczyłem Lisę dziewczynę z mojej klasy spała obok mnie, zupełnie nie wiem skąd się tu wzięła. Zacząłem lekko ją szturchać żeby się obudziła.
-Lisa!
-Tak Harry-obudziła się miałem tylko nadzieje, że nie zrobiłem czegoś, czego później bym żałował.
-Powiedz mi tylko jedno czy my no wiesz...?
-Nie, nie zrobiliśmy tego, bo nie chciałeś-ulżyło mi po tych słowach. Ubrałem się szybko i wyszedłem. Gdy byłem pod domem zapukałem do drzwi były zamknięte od środka. Otworzyła Gemma. Tarasowała wejście.
-Wpuść mnie!-krzyknąłem do niej.
-Na razie nie możesz wejść-usłyszałem jakieś śmiechy.
-To gdzie mam iść?-zrezygnowałem z wejścia do domu.
-Nie wiem...do kościoła-zrobiłem dziwną minę. A Gemma zamknęła mi drzwi.

~~*~~
Błąkałem się po mieście dzisiaj nie było za ciepło wiał wiatr. Co mi szkodzi wszedłem do kościoła i usiadłem w ostatniej ławce. Nagle usłyszałem piękny głos obejrzałem się za siebie do góry aby spojrzeć na chór. Zobaczyłem Emily to ona? nie mogłem w to uwierzyć miała taki śliczny głos. Wpatrywałem się w nią do momentu, aż przestała śpiewać. Wyszedłem z budynku i usiadłem na ławce która stała przed kościołem. Nie wiem dlaczego ale postanowiłem zaczekać na ten głos Emily który śmiało mogłem porównać do anioła. Nie czekałem długo bo po chwili z budynku zaczęli wychodzić ludzie. Chwilę po tym zobaczyłem Emily wychodzącą z jakimś facetem. Zakładam, że to był jej ojciec. Chciałem podejść ale zawahałem się.

___________________________________________________________________________
Hejka kochani...podoba się? mam nadzieję że tak...mogę wam tylko tyle zdradzić że w najbliższym czasie będzie w rozdziałach  się więcej działo.:) tylko troszeczkę cierpliwości :*** Komentujcie i pozdrawiam gorąco..Majka  xd...






07 stycznia, 2014

Rozdział 8

Dziś są urodziny Zayn'a. Kończy 19 lat. Oczywiście będzie impreza urodzinowa na którą rzecz jasna jestem zaproszony. Prezent już mam teraz pozostaje czekać do wieczora, bo impreza zaczyna się o 20:00,ale ja pójdę wcześniej. Kompletnie nie wiem co mam przez cały dzień robić. Postanowiłem pouczyć się roli. Zajęło mi to 30 minut, bo dzisiaj wyjątkowo mnie to nudziło. Poszedłem do kuchni, żeby zrobić sobie coś do jedzenia, mama jak zwykle była w pracy. Wczoraj oznajmiła mi że już, chyba wie kto jest ojcem jej dziecka to jej przełożony. Gdy sobie pomyślę co oni robili to nie dobrze mi się robi, ale co mogę na to poradzić. Mojej siostry jak zwykle nie było w domu, była tylko w niedziele a dziś sobota więc jest na imprezie. Mama też nie wie gdzie ona przez ten cały tydzień jest. po śmierci ojca prawie w ogóle nie ma jej w domu. Ja myślę że jest jakąś prostytutką czy striptizerką, ale mama mówi, że na pewno nie. Mówi że ma do siebie szacunek,ale mi się w to nie chce wierzyć. Nie jestem szczęśliwy w tej rodzinie mama jeszcze ani razu nie powiedziała mi że mnie kocha, brakuje mi tego jak mnie przytulała gdy byłem mały i wracałem z przedszkola z podbitym okiem. Inni mówili że mi zazdroszczą tego wielkiego domu, samochodu czy super ciuchów. Gdyby wiedzieli o moich problemach w domu to na pewno przestali by zazdrościć. Mam wszystko oprócz miłości. Siostra jest nie wiadomo gdzie, ojciec nie żyje a matka pieprzy się sama nie wie z kim i jak ja mam się zmienić na lepsze, jak?! Skończyłem rozmyślać i włączyłem telewizor nie minęła nawet godzina gdy usłyszałem otwierające się drzwi i jakieś śmiechy.Zobaczyłem stojącą w wejściu do salonu moją siostrę z jakimś chłopakiem.
-Gemma!-prawie,że krzyknąłem na jej widok.
-Tak braciszku to ja, gdzie matka?
-W pracy, czy ty w ogóle wiesz co się dzieje w tym domu-zacząłem mówić.
-Zaraz mi powiesz ale najpierw przedstawię Ci mojego narzeczonego. Trevor to mój brat Harry, Harry to Trevor-przywitałem się z narzeczonym mojej siostry i poprosiłem ją żeby poszła za mną do kuchni.
-Czego chcesz?-zapytała.
-Mama jest w ciąży.
-Co...ona z kim?-powiedziała tak jak by się tym nie przejęła.
-Chyba z jej przełożonym.
-Nie jest na to za stara?
-Gemma czy ty w ogóle słyszysz co ja do ciebie mówię?-popatrzyła za moje ramię obejrzałem się w wejściu stał Trevor.
-Dobra to ja wychodzę-oznajmiłem.
-Gdzie?-zapytała Gemma.
-Na imprezę do kumpla-wyszedłem, do imprezy zostały jeszcze dwie godziny więc poszedłem od razu do Zayn'a. Stałem już przy drzwiach. Zapukałem.
-Harry, cześć-przywitał mnie Zayn.
-Sorry że tak wcześnie, ale nie wiedziałem gdzie mam iść.
-Nie no spoko, wchodź-zaprosił mnie d środka-impreza odbędzie się w ogrodzie ale jeszcze nikogo nie ma więc pomożesz przygotowywać mi żarcie.
-Luz-poszliśmy do kuchni i kończyliśmy to co Zayn zaczął robić, po 30 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć-krzyknąłem do Zayn'a który był w ogrodzie po drugiej stronie domu. Podszedłem do drzwi i energicznie je otworzyłem sądząc że to chłopaki. Pomyliłem się.
-Cara-powiedziałem ze zdziwieniem.
-Hej, gdzie Zayn?-powiedziała uśmiechając się.
-W ogrodzie-odpowiedziałem zaciągając się powietrzem. Ominęła mnie i udała się przez drzwi  kuchni do ogrodu. Pewnie była wiele razy w tym domu, bo doskonale wiedziała gdzie co jest. Poszedłem za nią i zobaczyłem jak całuje się z Zayn'em. Poczułem lekką zazdrość, bo w końcu była moją dziewczyną.

~~Po godzinie~~
Impreza zaczęła się rozkręcać byli już wszyscy goście. Widziałem jak dziewczyny oglądały się za mną, ale ja nie wykorzystywałem tego żeby którąś z nich.... tylko nie zwracałem na nie uwagi sam nie wiedziałem dlaczego, może bałem się że któraś zajdzie w ciążę, kiedyś nie myślałem o tym. Nagle podeszła do mnie Cara.
-Zatańczymy?-zapytała, zdziwiłem się.
-Tak-odpowiedziałem.
-Jak tam?
-Wszystko w porządku a u ciebie?
-No jak widzisz trochę się zmieniło.

___________________________________________________________________________
I jak? podoba się?......xd 

LIBSTER BLOG AWARDS

Otrzymałam nominacje do Libster :)

Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "Dobrze Wykonaną Robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, wiec daję możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów (informujesz ich o tym) i zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Ciebie nominował.
Dostałam nominacje od bloga http://the-scar-of-love.blogspot.com/ 


PYTANIA I MOJE ODPOWIEDZI
1. Jakie jest Twoje motto? 
Raz się żyje
2. Masz jakieś zainteresowania?
Interesuję się śpiewem i gra na gitarze.
3. Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Zdać do następnej klasy :)
4. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz?
Pop, Rock
5. Który kraj chciałabyś zwiedzić?
Wielką Brytanię.
6. Co zachęciło Cię do pisania bloga?
Koleżanka mnie namówiła.
7. Kim się inspirujesz?
One Direction (konkretnie Harry'm)
8. Masz zwierzątko ? Jakie?
Pieski i koty.
9. W której części kraju mieszkasz?
Wschodniej części kraju w woj. Lubelskim.
10. Prowadzisz inne blogi?
Tak, ale już skończyłam.
11. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa ?
Truskawkowe Ciastko.:)

NOMINOWANE BLOGI:

<nadal szukam>

3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.


Moje pytania:
1.Twoje Hobby.
2.Jaką masz ulubioną piosenkę.
3.Z jakiej miejscowości pochodzisz.
4.Twój ulubiony kolor.
5.Gdzie chciałabyś pracować w przyszłości.
6.Słowa które często powtarzasz.
7.Twoje największe marzenie.
8.Najciekawszy prezent jaki dostałaś.
9.Ulubiony film.
10.Jaki masz styl.
11.Masz chłopaka/dziewczynę jeśli tak to jaki on/ona jest.