03 stycznia, 2014

Rozdział 5

~~Dwa tygodnie później~~
Dzisiaj zdjęli mi gips na reszcie mogę jeździć swoim samochodem. Nawet podoba mi się ta moja rola przynajmniej mam co robić i nie rozdrabiam tak jak wcześniej przez co moja mama jest zdrowsza i częściej się uśmiecha. Dzisiejsza próba poszła nam całkiem sprawnie do wystawienia sztuki zostało niecałe dwa tygodnie.
-Cześć wszystkim-przywitałem się z moją paczką.
-Siema.
-A wy co się tak patrzycie.
-Bo jesteś jakiś inny-wytłumaczyła mi Cara.
-Jaki?
-No nie wiem, zmieniłeś się trochę!
-Daj spokój Cara.
-Louis nam mówił, że występujesz w przedstawieniu.
-No tak, kazali mi.
-Aha,bo wiesz, nie chciałeś z nami jeździć na piwo i mało czasu spędzaliśmy razem-zaczęła Cara.
-No tak i chce ci coś powiedzieć Cara.
-Co takiego?
-Z nami koniec!-powiedziałem to wreszcie już dawno chciałem to zrobić.
-Słucham?-Cara była zła, że to ja z nią zerwałem-Ty ze mną zrywasz?
-Tak, nie kocham cię, w ogóle nic do ciebie nie czuję-Cara odwróciła się plecami i gdzieś poszła El i Danielle ruszyły za nią a chłopaki przyglądali się mi ze zdumieniem.
-No co?-zapytałem ich jakby nigdy nic.
-Dlaczego?
-Bo jej nie kocham, wkurzała mnie.
-No stary, skrzywdziłeś jej dumę.
-Szczerze gówno mnie to obchodzi!
Poszliśmy z chłopakami oblać moje zakończenie zwiazku z Carą oczywiście wypiłem mniej zeby mama nie była zła. Chcę się dla niej zmienić. Zależy mi na dobrym kontakcie z nią.
-Dobra chłopaki to ja jadę-poinformowałem ich po czym odjechałem. Jechałem długą, ciemna drogą z jednej strony las a z drugiej cmentarz. Nagle zobaczyłem jakąś postać wchodzącą w głąb cmentarza zatrzymałem się, bo skądś już znałem tą osobę. Tak to była Emily.
-Ty na prawdę jesteś dziwna-krzyknąłem do niej. Odwróciła się.
-Dlaczego tak myślisz.
-Bo jest noc a ty idziesz na cmentarz.
-Może mam swoje powody!
-Jakie?-uśmiechnęła się do mnie i machnęła ręką żebym poszedł za nią. Zrobiłem to, byłem ciekawy jakie ona ma powody. Szliśmy długo bez słowa było ciemno więc prawie nic nie widziałem.
-To tutaj!-przystała i pokazała mi teleskop.
-Co to ma być?
-Nie widzisz! z tego miejsca jest najlepszy widok. Niedługo będzie deszcz meteorytów muszę to zobaczyć.-Przysłuchiwałem się jej ze zdumieniem i szczerze to byłem pod wrażeniem. Porównywałem ją z Carą, Emily zaczęła mnie interesować może nie była ładna ale miała niezwykłą osobowość może nie zostaniemy przyjaciółmi, ale nic mi nie zaszkodzi jeśli czasami z nią pogadam.
-Nie boisz się?-zapytałem nagle.
-Czego?-odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-No tego miejsca!
-Nie, to miejsce mnie fascynuje a nie przeraża. a ty? boisz się?
-Ja....oczywiście że nie.-uśmiechnęła się do mnie a ja zawróciłem i poszedłem w stronę mojego samochodu.

______________________________________________________________________________
Hejka....komentujcie bo to naprawdę motywuje do dalszego pisania...ostatnio są komentarze, z resztą bardzo miłe komentarze i oby tak dalej....rozsyłajcie linki bloga znajomym i tak dalej.....Aaa i dziękuje za nominacje BARDZO dziękuję, na pytania odpowiem w wolnej chwili..<3





3 komentarze:

  1. piękne opowiadanie *.*
    normalnie brak słów
    i ta nagła zmiana Harry'ego
    coś pięknego
    mogłabyś mnie informować?
    http://ask.fm/lharry69

    OdpowiedzUsuń