09 stycznia, 2014

Rozdział 10

Oddalali się ode mnie, zrezygnowałem z przywitania się  z Emily i z jej ojcem. Postanowiłem iść na miasto. Błąkałem się jakąś godzinę po galerii, obserwowałem przechodzących obok mnie ludzi, byli szczęśliwi, zatroskani, przejęci, smutni każdy coś mówił przez swoją minę a ja wpatrywałem się w nich. Nie wiedziałem czy mam już wracać do domu, nie wiedziałem dlaczego Gemma mnie do niego nie wpuściła i nie wiedziałem gdzie jest mama to były trzy problemy o których w tej chwili myślałem. Po dłuższym zastanowieniu się postanowiłem, że wrócę do domu. Szedłem powoli miałem nadzieję, że znajomi Gemmy poszli sobie nie chciałem na nich patrzeć. Byłem przy drzwiach przysłuchiwałem się czy coś słychać. Było słychać jakąś kłótnię. O dziwo drzwi były otwarte, wbiegłem do środka i zobaczyłem matkę kłócącą się z jakimś facetem.
-Co tu się dzieje?-krzyknąłem a oni spojrzeli na mnie.
-Syneczku wyjdź!-rozkazała mi mama.
-Nie wyjdę dopóki nie dowiem się co tu się dzieje!-ryknąłem na  nią.
-Wyjdź!-mama dosłownie wypchnęła mnie za drzwi kuchni, zamknęła mi je przed nosem, chciałem wyjść ale usłyszałem ich rozmowę.
-Nie wrobisz mnie w żadną ciążę!-usłyszałem głos mężczyzny.
-To jest twoje dziecko! Uwierz mi!
-Nie wierzę chcesz mnie w to wrobić na pewno.
-Wiesz co, trzeba było się ze mną nie pieprzyc idioto.
-Sama chciałaś suko!-po tych słowach wpadłem do kuchni jak poparzony i nie patrząc na nic uderzyłem sukinsyna w mordę. Mama zaczęła odciągać mnie od niego, ale ja nie przestawałem bić go.
-Harry! Zostaw!-krzyczała mama.
-Zabiję cię!-powiedziałem do tego idioty i dalej go uderzałem.
-Harry błagam-mama dalej próbowała nas rozdzielić. Puściłem go a facet wyszedł mówiąc, że mi tego nie daruje. Miałem to w dupie czy mi to daruje czy nie. Podszedłem do mamy i przytuliłem ją najmocniej jak tylko mogłem.
-Harry syneczku on może zawiadomić policję.
-Mam to gdzieś nie pozwolę na to, żeby jakiś szmaciarz mówił do ciebie suko!-mama po tych słowach przytuliła mnie jeszcze mocniej.
-Kocham cię synku-jak ja to usłyszałem to zachciało mi się ryczeć jak baba, ja tak bardzo chciałem to usłyszeć.
-Ja ciebie też mamo.

~~Następny dzień~~
Już jutro wystawiamy sztukę umiem wszystko śpiewająco, dziś mamy próbę przed generalną bo próba generalna jest jutro przed przedstawieniem. Byłem dziś szczęśliwy w domu wszystko zaczęło się powoli układać. Mama jest szczęśliwa a Gemma razem z Trevorem mieszka u nas w domu.
-Cześć Harry!-dziś nie minę Emily odpowiem jej, nie chce być samolubny.
-Cześć!
-Ooo...odpowiedziałeś mi!
-Bo dzisiaj mam dobry humor!-powiedziałem z leciutkim uśmiechem. Emily za to uśmiechnęła się chyba najszerzej jak mogła.
-Już mnie nie olewasz?
-Nie! zdałem sobie sprawę że i tak się nie odczepisz-teraz zaśmiałem się do niej ona też się śmiała.
-Jutro wystawiamy sztukę przygotowałeś się?
-Umiem wszystko na pamięć!-powiedziałem z dumą.
-To dobrze!-uśmiechnęła się po czym poszła na lekcje. Zobaczyłem zbliżających się chłopaków do mnie, przeczuwam że zaczną się ze mnie nabijać.
-Ho ho widzę, że się pocieszyłeś po Carze-zaczął Niall.
-Dajcie spokój!-bronił mnie Lou a ja nic nie mówiłem.
-Ale, że Emily Harry stać cię na więcej-mówił Josh.
-To tylko znajoma!
-Znajoma a kiedyś obiekt twoich żartów.
-Wyluzujcie nie możecie mi zabronić rozmowy z Emily.
-Ale czy my ci zabraniamy.
-To nie śmiejcie się  ze mnie, chce wam powiedzieć że zmieniłem się i nie jestem taki jak wcześniej.
-To już zauważyliśmy.
Odwróciłem się od nich nie miałem im nic za złe to są moi najlepsi przyjaciele i zawsze będą, ale nie chcę rozmawiać z nimi o Emily, więc ruszyłem w stronę szkoły.

___________________________________________________________________________
Hejka... wiem że nie jest długi ten rozdział ale obiecuję że następny będzie dłuuuuższy...:*   A i jeszcze jest mi trochę smutno że tak mało jest komentarzy, no ale mam nadzieję że to się poprawi ...Kocham was  Majka xd...





5 komentarzy: