Powiedziałem pani McCoffer że źle
się czuję, zwolniła mnie od razu co mnie bardzo zdziwiło, bo
zawsze odprowadza nas do pielęgniarki żeby nas zbadała (skoro bolą
nas brzuchy) i dzwoniła do rodziców. A dzisiaj tak po prostu możesz
iść. Spoko ja się cieszę.
Po drodze kupiłem Emy jakieś owoce,
bo nie miałem innego pomysłu a z pustymi rękami to nie wypada.
Furtka była otwarta więc wszedłem i zapukałem do drzwi. Stałem
tam już jakieś pięć minut i nadal nikt nie otwierał. Zaczynam
się martwić! Poczekałem jeszcze chwilę i odszedłem. Czyżby
ojciec Emily specjalnie mi nie otwierał czy nie słyszeli mojego
pukania. Postanowiłem powłóczyć się trochę pod jej bramą żeby
sprawdzić czy rzeczywiście nikogo nie ma a gdyby wrócili to powiem
że postanowiłem wpaść do Emy. Chodzę tu już jakąś godzinę a
tu nic. Do szkoły nie wrócę, bo McCofferowa będzie coś
podejrzewać, więc wrócę do domu i powiem matce że głowa mnie
boli albo brzuch.
~~Wieczorem~~
Starałem się skupić na czymś innym
ale gdy człowiek jest zakochany to nie może myśleć o nikim innym
tylko o swojej połówce. Starałem się znowu dodzwonić do Emy, ale
nikt nie odebrał. Zostawiłem wiadomość na poczcie głosowej żeby
oddzwoniła więc teraz siedzę przed telewizorem z telefonem w ręku
i czekam, aż oddzwoni. Nagle jak na zawołanie pomyślałem ,,Emy
zadzwoń,, i tak się stało, zadzwoniła.
-Emy! Cześć!-krzyknąłem do
słuchawki.
-Cześć Harry, dzwoniłeś! O co
chodzi?
-O nic, martwiłem się, nie było cie
w szkole, dzwoniłem do ciebie i odebrał twój ojciec powiedział że
źle się czujesz. Co się stało?
-Nic takiego, już mi lepiej.
-Może do ciebie wpadnę co?
-Nie ma takiej potrzeby już mi lepiej.
-Proszę, chcę cię
odwiedzić!-błagałem.
-No dobrze!-zgodziła się.
-Zaraz będę-rozłączyłem się
szybko przebrałem i wyszedłem z domu. Chyba pojadę samochodem
będzie szybciej. Zapomniałem wziąć czegoś dla Emy więc po
dojechaniu znowu zerwałem kwiatka z jej ogrodu. Zapukałem otworzył
jej ojciec.
-Dobry wieczór! Ja do Emy.
-Dobry wieczór! Domyślam się że do
Emy-wymieniliśmy zimne spojrzenia aż z jednego pokoju wybiegła
Emily i rzuciła się mi na szyję.
-Cześć księżniczko!-przywitaliśmy
się a ojciec oznajmił nam żebyśmy poszli do pokoju Emy i tak tu
nie stali.
-Super że wpadłeś-mówiła radośnie.
-Przecież powiedziałaś mi wcześniej
gdy dzwoniłem, że nie ma takiej potrzeby.
-Ale tak nie
myślałam-uśmiechnęła się szeroko po czym usadowiła mnie na
swoim łóżku i sama usiadła obok. Emy siedziała wyprostowana i
patrzyła przed siebie a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku.
-To co ci dzisiaj się
stało, że nie przyszłaś do szkoły?
-Bo miałam
ba.....-nie dokończyła tylko się odwróciła.
-Co miałaś?-zapytałem.
-Miałam no wiesz o co mi
chodzi-wygląda na to, że ma te dni bo strasznie się zarumieniła.
-Spoko rozumiem-uśmiechnąłem
się szeroko.
~~Myślami Emily~~
Uff o mało co a bym się
wygadała i tylko pogorszyła tę sytuację chce prez ten czas być z
Harry'm i być szczęśliwa.
-To co będziemy tak
siedzieć?
-Myślałem o spacerze
mieszkasz obok parku idealne miejsce na spacer.
-Więc chodźmy!
Poszliśmy na romantyczny
spacer było super. Ciemny, ciepły wieczór-idealny. Szliśmy
alejkami parku oświetlonymi lampami, Emy była jakaś smutna.
-Hej Emy co się
dzieje?-zapytałem a ona przystanęła i usiadła na ławce.
-Kocham Cię Harry!-wyznanie
Emy na które czekałem. Usiadłem obok niej i objąłem ramieniem,
Emy oparła o nie głowę.
-Ja też Cię kocham!
Najbardziej na świecie-pocałowałem ją w czubek głowy.
-Wiesz Harry, bardzo bym
chciała ci o czymś powiedzieć, ale tato powiedział mi że nie
mogę wszystkim ufać a poza tym to moja i jego sprawa-zupełnie nie
rozumiałem o co chodzi Emy.
-Ale mi możesz
ufać-zapewniłem.
-Wiem i obiecuję, że ci to
powiem ale nie teraz więc jak czasami nie będzie mnie w szkole to
się nie martw.
-Emy powiedz co się dzieje
bo zawału dostanę.
-Nie martw się o mnie-ta
rozmowa była strasznie dziwna, Emy mówiła tak jakby była poważnie
chora, chociaż to nie prawda no więc o co może chodzić, może ma
jakieś problemy z ojcem i tu bym się nie dziwił. Nagle Emily
przytuliła mnie mocno i czule pocałowała.
-Muszę już iść-wstaliśmy,
po czym odprowadziłem ukochaną do domu i sam odjechałem. Przez
całą drogę myślałem o tej rozmowie.
~~Następny dzień~~
~~Myślami Emily~~
Poszłam do szkoły jak
zwykle sama więć mogłam sobie wszystko przemyśleć. Kocham
Harry'ego, naprawdę go kocham, ale teraz żałuję, że zgodziłam
sięna bycie z nim. Jak on się o wszystkim dowie to ze mną zerwie
albo będzie żałował. Nie chce być skrzywdzona przed....! Myślę
że Harry zrozumie.
Byłam już w szkole wszyscy
zachowywali się dziwnie gdy ich mijałam, uśmiechali się
komentowali mnie, aż w końcu podeszła do mnie Cara i podała mi
jakąś ulotkę śmiejąc się przy tym. Gdy spojrzałam na ulotkę
nie mogłam w to uwierzyć to było okropne! Na ulotce była moja
głowa i jakieś kobiece ciało z wielkimi piersiami a tytuł był
taki ,,Emily, Każdy Może Ją Mieć,,
-Jak mogliście mi to
zrobić!-krzyknęłam do Cary i jej kolegów stał pośród nich
Josh.
-Ale o co ci chodzi sama mi
kazałaś je porozdawać-powiedziała Cara wskazując na ulotki. Jak
ona mogła? Wszyscy się ze mnie śmieją.
-Ty...ty....jak możesz tak
kłamać? Nienawidzę cię-nie mogłam się powstrzymać zaczęłam
głośno szlochać łzy lały mi się jak z kranu. Dlaczego oni mi to
zrobili.
Nagle poczułam rękę na
swoim ramieniu.
-Co tu się dzieje?-to był
Harry. Dzięki Bogu że tu jest, bo nie dała bym rady z nimi się kłócić.
Pokazałam mu ulotkę
widziałam złość w jego oczach. Od razu podbiegł do Josh'a i mu
przyłożył. Cholera! Przecież to przyjaciele! To wszystko przeze
mnie. Cara stała i się im przyglądała z lekkim uśmieszkiem. Ja
stałam jak wryta z zapłakaną twarzą.
-Ty skurwysynie!-krzyczeli
na zmianę.
I wtedy zareagowałam.
-Harry proszę
przestań-powiedziałam cicho a ona przestał bić Josh'a.
~~Myślami Harry'ego~~
Co za idioci, czegoś
takiego nigdy bym się po nich nie spodziewał. Zauważyłem, że
dołączyli do nas Niall, Zayn, Liam, i Louis pytali co się stało
ale nic nie odpowiedziałem.
-Co ona ci zrobiła?-mówiłem
do Josh'a.
-Ogarnij się
trochę!-krzyknął Josh i wzrokiem wskazał Carę.
-A więc to twój
pomysł?-zwróciłem się do niej a ona perfidnie się uśmiechnęła.
-Daj spokój Harry przecież
to żarcik!
-Żarcik? Pojebało cię.
Ciekawe jak ty byś się czuła gdybym zrobił taką ulotkę z twoją
twarzą-cisnąłem w nią ulotkę i zabrałem z stamtąd Emily. Gdy
wyszliśmy na zewnątrz przytuliłem ją mocno. Ile ona musi jeszcze
przejść żeby w końcu ją polubili?
-Nic Ci się nie stało
Harry?-zapytała.
-Wszystko w porządku
kochana. Chcesz powiedzieć o tym dyrektorowi czy twojej
wychowawczyni.
-Nie chcę o tym nikomu
mówić.
-Musisz, niech mają za
swoje!
-Nie Harry!-jej podejście
do sprawy było obojętne nie rozumiem tego ale przecież siłą jej
tam nie zaciągnę.
-Pogodzisz się z
Josh'em?-zapytała po chwili.
-Nie...To znaczy nie
wiem!-trudno było mi odpowiedzieć na to pytanie bo w końcu to mój
przyjaciel!
-Pogódź się z nim to twój
przyjaciel, poza tym on nic ci nie zrobił!
-Ale tobie zrobił!
-Myślę że Cara mu kazała
to na pewno jej wina-powiedziała Emily i poszliśmy do szkoły, bo
właśnie zadzwonił dzwonek. Odprowadziłem Emy do klasy żeby znowu
się z niej nikt nie śmiał i sam poszedłem na swoje lekcje po
drodze tłumacząc chłopakom co się stało!
________________________________________________________________________
Dlaczego jest coraz mniej wyświetleń i komentarzy??? Co się dzieje? :(
________________________________________________________________________
Dlaczego jest coraz mniej wyświetleń i komentarzy??? Co się dzieje? :(
wow świetny ! pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńPisz dalej . <3 Świetny . ! <3
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ale twój jest świetny, że aż brak słów i dlatego nie komentuję bo nie wiem co napisać. ;O
OdpowiedzUsuńCzekam na nn. <3
~HeeuHeeu