31 stycznia, 2014

Rozdział 17 (KONIEC I SEZONU)

~~Miesiąc Później~~
Jestem z Emily już miesiąc, dzisiaj rocznica naszego chodzenia. Cieszę się bo Lou, Liam, Niall, Zayn, El, Dan i Perrie rozmawiają z Emy nawet ją polubili, z Josh'em się pogodziłem, ale jesteśmy ,,kolegami,, a Cary nienawidzę. Za dwie godziny mam randkę z Emy podobno ma mi coś ważnego do powiedzenia. Zabieram ją najpierw na przejażdżkę a później na kolację, wybrałem świetne miejsce (altana w parku, którą wynająłem na tą okazję). Jak zwykle na specjalne okazje ciuchy wybrała mi Gemma założyłem białą koszulę (pod szyją rozpięte dwa guziki i rękawy podwinięte do łokci) oraz czarne rurki i moje ukochane buty. Mama skomentowała mój strój powiedziała że wyglądam romantycznie i Emily na pewno to zauważy. Pomogła mi także wybrać prezent dla Emily. Był to złoty łańcuszek z zawieszką sercem na którym było wygrawerowane H+E. Oszalałem na punkcie Emily tak bardzo ją kocham jak nikogo innego.
-To powodzenia syneczku!-powiedziała mama gdy wychodziłem.
-Dzięki mamo!-pod drzwiami samochodu przystanąłem na chwilę i głęboko odetchnąłem Emily ma mi coś do powiedzenia mam nadzieję, że to dobra wiadomość. Po pięciu minutach jazdy byłem na miejscu wysiadłem z auta i poszedłem w stronę jej domu. Zapukałem, po chwili drzwi otworzyła Emy.
-Hej Harry! Wejdź-była bardzo spokojna gdy wszedłem rzuciła mi się na szyję. A już myślałem że coś się stało.
-Jesteś nieobliczalna-powiedziałem i zacząłem ją całować, niestety pocałunek przerwał nam ojciec Emily. Przywitałem się z nim był miły od razu zauważyłem, że coś się dzieje.
-Bawcie się dobrze-powiedział i pocałował Emy w czoło. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała.
-Niespodzianka!-powiedziałem i Emy już nie pytała. Nie chciałem o niczym innym myśleć tylko o naszej randce ale cały czas zastanawiałem się, co takiego ważnego Emy chce mi powiedzieć. Dojechaliśmy na miejsce.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytała rozkojarzona Emy.
-Chodź tutaj!-powiedziałem wskazując jej miejsce w którym stoję. Złapałem ją za ręce i przytuliłem do siebie. Tu jest pięknie stoimy na środku pustej jezdni po obu stronach parki.
-Nadal nie wiem gdzie my jesteśmy!?
-Stoimy dokładnie na granicy-Emy uśmiechnęła się szeroko, chyba zrozumiała mój przekaz jak chciałem jej przez to pokazać.
-Kocham Cię!!!-krzyknąłem ile sił w płucach.
-Ja ciebie też!-powiedziała prawie szeptem. Pocałowałem ją. Staliśmy długo w tym pocałunku gdy Emy przerwała.
-Co się dzieje?-zapytałem opiekuńczo.
-Nic! to gdzie ma być ta kolacja?
-Tutaj w tym parku-powiedziałem wskazując na pobliski park. Jej wzrok nie był już przepełniony miłością jak wcześniej teraz wydawał mi się taki przerażony jakby się bała.
-Emy! Wszystko w porządku?-zauważyłem że do jej oczu napływają łzy, które z trudem powstrzymuje.
-Miałam ci to później powiedzieć, ale czuję że nie wytrzymam.-teraz już swobodnie pozwoliła spłynąć swoim łzom, zupełnie nie wiedziałem co myśleć. Emily złapała mnie za ręce i popatrzyła mi w oczy.
-Nie zrozum mnie źle Harry! Wiedz że bardzo Cię kocham, dzięki tobie moje życie się zmieniło dobrze o tym wiesz.
-Bo mnie zmieniłaś Emy!-poczułem że mam mokre oczy.
-Ty mnie też ale muszę Ci to powiedzieć! Wiesz Harry.....my.....nie możemy być dłużej razem-po moich policzkach zaczęły spływać krople nie tylko łez ale i deszczu. Lało jak cholera a mi serce rozwaliło się na pół, Emy odwróciła głowę a ja stałem jak wryty.
-Dlaczego?!-krzyczałem bo deszcz był głośny.
-Nie mogę ci powiedzieć!
-Jak to nie możesz mi powiedzieć Emy przecież nic ci nie zrobiłem Kocham Cię.
-Ja ciebie też-krzyczeliśmy do siebie. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie nasz wieczór.
-To dlaczego ze mną zrywasz? Mam prawo wiedzieć!-zacząłem krzyczeć ale nie z powodu deszczu ale wściekłości.
-No mów!!-krzyknąłem.
-Chcesz wiedzieć? Naprawdę chcesz?-głośno szlochała, a ja wcisnąłem w jej ręce prezent który jej kupiłem! Bo niby co mam z nim zrobić. Emy otworzyła pudełeczko i zamknęła od razu a ja odwróciłem się plecami i ruszyłem w stronę auta. Z tego miejsca jest jakieś siedem/dziesięć minut drogi do domu Emy, więc sobie poradzi.
-Dobrze powiem ci dlaczego z tobą zerwałam-krzyknęła po chwili deszcz już nie by taki głośny. Odwróciłem się i pytająco spojrzałem na nią.
-To mów!
-Bo....bo ja umrę!-zaczęła płakać podbiegłem do niej i przytuliłem ją mocno. Po tym wyznaniu nogi miałem jak z waty. To nie może być prawda.
-To nie prawda!-powiedziałem łudząc się z tym że Emy się zgodzi-Co ci jest?
-Jestem chora...poważnie chora lekarze dają mi jakiś rok życia. Ja nie chcę umierać!
-Boże Emily jak to możliwe. Ja nie chcę Cię stracić...nie pozwolę na to!

KONIEC I SEZONU...
__________________________________________________________________________
Hej. no to oficjalnie zakończyłam I sezon MY ANGEL...mam nadzieję że się podobał. Trailer do II sezonu dodam jeszcze w tym tygodniu a pisać rozdziały będę w następnym... No więc komentujcie komentujcie i jeszcze raz komentujcie proszęę, bardzo lubię czytać wasze komentarze..Majka xx.


2 komentarze:

  1. Wow.. aż się popłakałam :c pisz dalej nie umiem się doczekać ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. *RYCZE* , Jej nie doczekam się następnego sezonu . <3

    OdpowiedzUsuń